Kurde.. Czlowiek nie robil zdjecia tego asfaltu wtedy- bo myslal ze taki byl,jest i zawsze taki bedzie.. czasem jak jest fajnie to czlowiek traktuje to jak norme- i nie przez mysl nie przejdzie ze mu to kiedys ktos odbierze.. Zwykle potrafimy docenic dopiero to, co stracilismy
A drogi z betonowych płyt tez lubisz?
Tu Wołosate w 97 roku- troche widac asfalt
https://picasaweb.google.com/buba.da...53049167535058
za Wołosatym, z tegoz samego roku
https://picasaweb.google.com/buba.da...52962030759986
To jeszcze pare bieszczadzkich fotek z innych rejonow- "z tamtych lat" - dla milosnikow pokruszonego, zarastajacego trawa, pylistego asfaltu
https://picasaweb.google.com/buba.da...53108359962706
https://picasaweb.google.com/buba.da...57987532277202
moze bedzie kiedy okazja spotkac sie na jakiejs dziurawej drodze i wspolnie potęsknic do lepszych bieszczadzkich czasow
Czas to by sie i znalazl... A biorac pod uwage to ostatnie zdanie drugiego akapitu (o ile je dobrze zrozumialam)- to by sie chcialo poczytac reszte relacji..
a rodzice mowili- "ucz sie jezykow, przyda ci sie"... ech... trzeba bylo sluchac starszycha dla mnie angielski zawsze byl symbolem zachodniego syfu wiec budzil wstret i odraze i jakos nie wchodzil do glowy
![]()
Ostatnio edytowane przez buba ; 16-04-2012 o 15:47
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Buba!! Wzruszyłaś mnie tymi fotkami!! Ten asfalt wyrastający kępkami spośród trawy!! Dzięki!! Pozdrawiam i obiecuje piwo przy najbliższym spotkaniu.![]()
Ostatnio edytowane przez buba ; 16-04-2012 o 17:38
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Bubo - nie zamieściłem oczywiście w moim poscie tego linka, aby popisać się swoją znajomością angielskiego, która jest u mnie, oględnie rzecz ujmując na poziomie średnio -komunikatywnym. Zresztą czasem , jak już nie mogę czegoś w słowie pisanym zrozumieć, wrzucam sobie tekst angielski w google translator i ten za mnie (co prawda pokracznie, ale sens idzie wyłapać) tłumaczy.
Link ów to coś z cyklu "jak nas widzą nas inni" - w tym przypadku jest to opisanie naszych "kultowych" Bieszczadów - gór, które wielu uzanje przecież za "dzikie", przez obserwatora z kraju, w którym wielu z nas (forumowiczów) było - (a mojego pod względem gór ulubionego) czyli Rumunii. Otóż w moim wolnym tłumaczeniu ten fragment brzmi tak (a ja się pod nim w zasadzie w całej rozciągłości mógłbym podpisać): "Przez kolejne trzy dni odbyliśmy wycieczkę górską w Bieszczady, przez niewielkie (ograniczone?) góry, gdzie trzeba czekać w kolejce, aby wejść na szlak, gdzie autobusy przyjeżdżają na czas i turystyka służy raczej zarabianiu pieniędzy i ludzie niekoniecznie są z tego zadowoleni. (...) Kiedy ludzie znają angielski, kiedy mapy są łatwo dostępne, kiedy drogi są całkowice wyasfaltowane aż do ostatniej chatki i kiedy nie ma pasterzy z którymi można w zamian za pogawędkę przy skwierczącym ognisku wieczorem "uhandlować" kawałek sera, kiedy - warcając do domu - od ubrania nie czuć zapachu dymu, turystyka górska przestaje mnie już interesować (przestaje być moją sparwą)."
luki, ja w zadnym przypadku nie mialam na celu zarzucac ci jakiegos popisywania sie, nawet mi to przez glowe nie przeszlo..
dzieki za tlumaczenie (bo fragmentu o pasterzach nie udalo mi sie wylapac a jest istotny :) )
Ja tez w calej rozciaglosci moglabym sie podpisac pod tym fragmentem.. Calym.. Bo mnie takie gory tez totalnie nie interesuja.. I podobne mysli mialam w glowie gdy w 2007 roku po raz ostani przemierzalam zachodniobieszczadzkie dokladne szlaki i swieze asfalty.. ze to juz nie jest moj swiat...
Ostatnio edytowane przez buba ; 17-04-2012 o 13:06
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)