Helołsien, tu dwie weteranki - emerytki. Tak nas wykończył Kongres, że musiałyśmy szybko udać się do sanatorium... dobrze, że Polańczyk blisko... Odpoczynek nam się należał. A zwłaszcza Szaszce, bo została najdłużej w górach. Zaliczyła samotnie: Jasło i Wetlińską, umęczyła konie wycieczką do bacówki na Jaworcu.
Niestety nie ma dokumentacji fotograficznej z pobytu w Polańczyku, bo cos trzeba zachowac dla siebie;-)

Pozdrawiamy!

Dziś przeciągam ją po L;-) hehehehheheheheheheheh i nie tylko... ona jeszcze nie wie co ją czeka, Hnat za to wie;-)

wasza