Kulminacja ruchu turystycznego w Bieszczadachto to mniej więcej czas po stanie wojennym do pierwszych lat dziewięćdziesiątych. Nie mogłem się nadziwić jak pod koniec tego czasu inicjatywa obwożnych handlarzy ułatwiała życie turystom. Na skrzyżowaniu szlaków i dróg w Berehach można było kupować ciepłe posiłki, warzywa i owoce, nawet egzotyczne. Przewalały się stada nie tylko rasowych turystów, harcerzy (szybko przebierających się w cywilki zaraz za pierwszym zakrętem od stanicy) ale i zmotoryzowanych. Po otwarciu granic na Zachód i zorientowaniu się ludzi że można, wszystkich raptownie wymiotło (prawie), zaczęły też znikać bazy studenckie.


Odpowiedz z cytatem