Nie wiem czy Bieszczady za PRL-u były lepsze...były inne to na pewno. Ta "lepszość" dla wielu z nas wynika pewnie z ukrytego w podświadomości sentymentu - za dzieciństwem, młodością, beztroską, przygodą, nieznanym itp
Patrząc z pewnej odległości czasowej myślę, ze czasy PRL-u wyrządziły Bieszczadom wiele krzywdy - począwszy od tego, że sobie o Bieszczadach przypomnieli wielcy "planiści" epoki co prowadziło do cywilizowania i betonowania (choćby Tarnawa czy Muczne....), po zagarnianie ich i przerabianie na swoją modłę przez harcerzy i grupy studentów.
Dla mnie pozytywnym wspomnieniem (oprócz oczywiście tych sentymentalnych) jest obraz prawdziwie żyjących wsi - z obrabianymi polami i zwierzętami w gospodarstwie. Tęsknię za tym.
W drugiej części można znaleźć ciekawy wątek o określeniu "stonka".Polecam tym, którzy czasami lekko pogardliwie przypisują to określenie klapkowiczom...
Po dwóch częściach czekam na trzecią. Mam nadzieję, że powstanie. :))


Odpowiedz z cytatem