Dzień 5
Wstajemy w zadziwiająco dobrej formie jak na wczorajsze balety, powietrze karpackie nam służy :D
Widok na naszą kwaterę z łazienki...yyy znaczy potoku.
Żegnamy gospodarzy, jeszcze jedna wizyta w sklepie i w drogę. Obieramy azymut Sianki i w planach mamy przeskakiwanie kolejnych górek i dolin. Pierwsze widoczki na Husne.
I tak sobie maszerujemy trochę lasem, trochę łąkami...
Kolejna dolina przed nami, w dole Libuchora.
Uwielbiam te zagubione karpackie wioski...
Odpoczywamy przy sklepie...
Odbijamy w boczną dolinkę...
Po kilku kilometrach za wsią rozbijamy obóz i resztę dnia moczymy się w strumieniu, jest gorąco.
Wieczorek...
C.D.N.















Odpowiedz z cytatem