Wydaje mi się że początek czerwca to już zdecydowanie za późno na planowanie, proponuję poczekać do następnego roku, wtedy będziecie mogły się tym zająć tak jak należy. Tylko pamiętajcie żeby uwzględnić fazę księżyca, kalendarzyk menstruacyjny i żeby wtedy nie było żadnych mistrzostw w kraju, bo Bieszczady się zamykają zwykle z takiej okazji i nie da się tam dojechać. Proponuję najbliższy rok poświęcić na czytanie książek (to takie papierowe do czytania) i założenie konta na allegro, by móc zorganizować sobie tani ekwipunek na taką wyprawę. Wszak "takie podróżowanie" wymaga niemalże całej ekspedycji, i z byle czym nie wolno jechać. Najpierw kompas, będzie potrzebny przy wyznaczaniu kierunku, ale w mieście się Wam nie uda, za silne promieniowanie elektromagnetyczne, zatem trzeba się wtedy udać na obrzeża miasta, pościągajcie tipsy, żeby nie porysować szybki, bo wskazanie może ulec zakłóceniu. Jak już uruchomicie kompas, poczekajcie aż ściągnie sobie antywirusa, wiecie, za miastem różne syfy czyhają, nie fajnie było by polec na starcie. Jeśli się już Wam uda tam dotrzeć, w co szczerze wątpię, bo zapowiadają koniec świata, to jedynym "prostym, bezpiecznym i efektownym" szlakiem jaki znam , jest droga z deptaku w Polańczyku do ośrodka Unitra. Radzę zaplanować tak dojazd żeby znaleźć się na miejscu w dzień, nocą może być niebezpiecznie, to nieciekawa okolica, ale warta świeczki. A tak... byłbym zapomniał, świeczki.. koniecznie musicie zabrać ze sobą świeczki. Bieszczady nie należą do najtańszych okolic na tej planecie, więc kupcie je w jakimś markecie na promocji, zawsze to taniej, a i z zyskiem możecie odsprzedać na miejscu przy wyjeździe. Nie wiem "czy to dobry" pomysł z tymi Bieszczadami, ja tam bym się bał.
PS. domagam się, być może niesłusznie, by dokleić wątek do już istniejącego pt. "Humor spoza szlaku"


Odpowiedz z cytatem
