Klasyczna droga z Zakarpacia na "przedkarpacie" prowadzi przez przełęcz Jabłonicką i Tatarów. My wybieramy drogę przez Łazeszczynę i Woronienko do Worochty, przebiegającą przez nienazwana przełęcz (879 m) z tunelem kolejowym. Jedziemy w górę potoczku Zimir. Słoneczko wprawdzie świeci, ale błotko z ostatnich dni pozostało. Wkrótce z błotkiem mamy spokój, bo przy zawalonym moście droga, jako oddzielny byt, kończy się i dalej mamy tylko potok. Owcza ścieżka od potoku w górę doprowadza nas do ogrodzenia z przełazem. Obok przełazu stoi tablica, informująca we wszystkich językach, czyli ukraińskim i rosyjskim, że do tej zony jest wstęp wzbroniony. Tablica jednak wygląda na bardzo starą a na ścieżce widać ślady, że ktoś tędy chodzi. Konstrukcja przełazu wygląda też zachęcająco. Zwyczajowo w Czarnohorze takie bariery mają za zadanie uniemożliwienie przejścia krowom i owcom a człowiek może sobie odsunąć drągi, przejść lub przejechać a potem koniecznie zasunąć. Tak też robimy. Zresztą nie mamy wyjścia, nigdzie obok nie da się przejść.

IMG_0978.JPG IMG_6197.JPG IMG_6199.jpg IMG_6201.JPG IMG_6202.JPG

Ukraińskie tunele są strzeżone. Na terenach zamieszkałych są to jednak małe budki wartownicze, najczęściej puste (chyba, że Henio do którejś wejdzie zrobić sobie zdjęcie). Tutaj jest prawdziwa, przedwojenna, murowana, piętrowa strażnica. Skoro już wleźliśmy, idziemy bez skradania się w kierunku strażnicy. Pierwszy zauważa nas koń, ale nic nie mówi, potem pies. Gdy zaczyna głośno szczekać, z budynku wychodzi umundurowany wartownik z bronią, potem drugi, umundurowany częściowo, bez broni. Chowamy aparaty, żeby nie wyjść na szpiegów. Pytają nas, czego tu szukamy. Mówimy, że jedziemy do Worochty. A dlaczego tędy? Bo na mapie jest tutaj droga. Nie wspominamy, że to mapa sztabu generalnego z napisem секретно. Bez dalszych pytań pokazują nam kierunek, w którym należy się udać, by dotrzeć do Worochty. I nie jest to kierunek, w którym miała biec droga z mapy. Wygląda na to, że z powodu nieużywania droga z mapy zanikła. Cały teren wokół tunelu otoczony jest ogrodzeniem z drutu kolczastego. Pytamy się strażników, czy tam w górze będziemy mogli przejść przez to ogrodzenie. Potwierdzają, że tak. Tym razem konstrukcja przejścia jest odmienna – cztery druty kolczaste przywiązane są do palika, który można było wraz drutami odsunąć. A po przejściu oczywiście umieścić na swoim miejscu. Do końca strażnik z dołu patrzy w naszym kierunku. I tak opuszczamy teren gościnnej strażnicy.

IMG_0980.JPG IMG_6203.JPG IMG_0983.JPG IMG_0984.JPG