Ostatnio edytowane przez buba ; 13-06-2012 o 16:11
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Rano mamy jechać na przełącz Beskid w głównym grzbiecie Karpat. Przed godziną 4 powinniśmy się stąd ruszyć, bo wtedy odjeżdża stąd pierwszy pociąg do Mukaczewa a leżymy obok okienka kasy biletowej. Rano znowu leje, jedziemy więc tym pociągiem do Wołowca. W Wołowcu na stacji duży ruch. Na peronie mnóstwo ludzi z koszami, pudłami i bańkami truskawek, przywiezionych z Mukaczewa – tutejsze jeszcze nie dojrzewają.
Czekamy z wyruszeniem w trasę, aż przestanie lać. W końcu ma być tydzień pięknej pogody, więc za chwilę przestanie, jeszcze tę godzinkę można przeczekać. Śpimy sobie na ławkach. Około siódmej przestało lać i tylko tak sobie kropiło. Ruszamy. Dzisiaj czeka nas kilka dolin pomniejszych rzek oraz trzy przełęcze. Droga cały czas przebiegać będzie granicą między jakimiś pasmami górskimi: po lewej Bieszczady Wschodnie, potem Gorgany, po prawej Borżawa, potem Krasna. Celem jest Ust Czorna, czyli przed nami jakieś 130 km. Jedziemy nie spiesząc się ale i nie przystając na dłużej. Pogoda jest małofotograficzna. Jedna przełęcz 700-z-hakiem, Miżgiria, przełęcz 900-z-hakiem, Synewir, Negrowiec, w końcu Kołczawa.
Tutejsza mapa pokazuje, że od Kołczawy mamy do Niemieckiej Mokrej ok. 13 km szeroką drogą. Potem tylko 10 km w dół, przez Ruską Mokrą do Ust Czornej. W Kołaczewie kulbaczymy więc pojazdy przy barze, pijemy powoli kawkę, zagryzamy ciasteczkami z marmoladą, potem oglądamy miejscowe zabudowania i pomniki. Pogoda nadal lekko barowa.
A oto ta mapka, według której za 1,5 godziny będziemy na miejscu.
Asfaltowa droga z Kołczawy do Niemieckiej Mokrej szybko straciła asfalt i zamieniła sie w błotko i koryto potoku.
Potem stanęła dęba...
Aż w końcu, pokonując ok. 8 km w ponad dwie godziny stanęliśmy na przełęczy Przysłop między Strimbą w Gorganach a Krasną (926m).
Lekko nie było, ale teraz już będzie tylko w dół.
Wprawdzie przepowiednia z mapy, że będzie droga, nie sprawdziła się, ale za to nieco wcześniej znaleźliśmy się w prawie prawdziwych górach.
Z przełęczy schodziły na dół dwie drogi. Wybraliśmy mniej błotnistą. Błotnistość mniejsza nie trwała jednak długo.
IMG_6011.jpg IMG_6016.JPG IMG_6017.jpg IMG_6018.JPG IMG_0922.JPG
Ostatnio edytowane przez Wojtek Pysz ; 13-06-2012 o 19:03 Powód: liter.
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
W pewnym miejscu nie dało się już iść lewą strona potoku. Podwineliśmy spodnie, przenieśliśmy przez wode sakwy, potem przeprowadziliśmy rowery, potem montaż sakw i w drogę. Przeprawa była nieco emocjonująca, nurt potoku próbował przewrócić człowieka. A my, lekko drżąc z zimna, na pamiątkę dzielnie robiliśmy sobie zdjęcia.
Gdy się okazało, że przejść przez potok będzie jeszcze kilka, ani nie podwijaliśmy nogawek, ani nie zdejmowaliśmy sakw a po trzecim przejściu przestaliśmy nawet robić zdjęcia.
Jeden z rowerów, który przejechał tę trasę, jechał z nami po raz ostatni.![]()
A może go ktoś gdzieś kiedyś zobaczy?
To ten trzeci z "linku gończego": http://m.pysz.org/rowery/
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)