Jest to dokładnie Quechua T2 Ultralight Pro. Nominalnie miał ważyć 2 kg, a realnie waży z masztami i śledziami 1,87 kg. Po spakowaniu tworzy rulonik o długości 40 cm i średnicy 14 cm. W większym plecaku można go nosić nawet wewnątrz. Kupiłem go ze względu na lekkość i maleńkość. Kosztował niewiele ponad 400 zł a lekkie, dwupowłokowe namioty konkurencji dwa razy więcej. Jedna osoba mieści się ze wszelkim bagażem. Dwie osoby o wzroście ok. 180 cm i nieszczególnie grube śpią w nim wygodnie, ale większe plecaki już się nie zmieszczą. W przedsionku można postawić co najwyżej buty i drobiazgi. Nie przemaka. Na przeciętne wiatry odporny, na mocnych nie testowany, bo się zawsze gdzieś chowałem przed wiatrem. Po niewielkim treningu może go rozbić jedna osoba w niedługim czasie. Do prowadzenia życia towarzyskiego - innego, niż na leżąco - się nie nadaje. Wewnętrzna powłoka po rozbiciu nie jest naprężona, tak sobie luźno zwisa, szczególnie w nogach, sprawiając wrażenie czegoś zepsutego, ale nie przeszkadza to w spaniu. Podłoga wygląda na delikatną, na wszelki wypadek kładę pod nią folię. A tu trochę większe zdjęcia:



Odpowiedz z cytatem