Szkoda że koniec, dzięki wam przynajmniej na chwilkę "wróciłem" w tamte strony. I szkoda ze koniec bo i pogoda jaby lepsza się zrobiła. Jeszcze raz wielki SZACUN !!!
Szkoda że koniec, dzięki wam przynajmniej na chwilkę "wróciłem" w tamte strony. I szkoda ze koniec bo i pogoda jaby lepsza się zrobiła. Jeszcze raz wielki SZACUN !!!
Lepsza, ale nie całkiem. Tuz przed przyjazdem pociągu tak lało:
Padało też przez całą drogę, ale pociągowi to nie przeszkadzało. Deszczowy Stanisławów:
W pociągu trzeba było porozkręcać rowery i upchać je na górnych półkach. Siedzieliśmy w towarzystwie czterech sympatycznych Ukraińców, którzy jechali na budowę do Rosji. Cały czas jedli i pili, pamiętając też, by współpasażerowie nie byli głodni ani trzeźwi. Ostatnie, przydzielone nam kanapki musieliśmy zapakować sobie na drogę. Tłumaczenie, że nie możemy pić, bo mamy przed sobą wiele kilometrów na rowerze jakoś podziałało i dostawaliśmy coś do popicia tylko co czwartą kolejkę.
IMG_6416.jpg IMG_6426.JPG
Lwów - prawie na pożegnanie zrobiła się ładna pogoda. Piszę, że prawie, bo czekał nas jeszcze nocny przejazd z Mościsk do Przemyśla, gdzie na zupełne pożegnanie trochę nam dokropiło.
Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 2 gości)