Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
> A co konkretnie jest zbędne ?

Podam dwa przykłady.
1. Prądnica w piaście. Ileś tam waży i ileś tam kosztuje. Jeśli jedziesz lasem z prędkością pieszego, przy lampce napędzanej taka prądnicą i tak nic nie zobaczysz. Dodatkowo, nawet, jeśli lampki są wyłączone, prądnica się kręci, wytwarzając dodatkowe opory. Niewielkie, ale jakieś tam. Zamiast niej wolałbym lekką, mocną i znacznie tańszą lampę zasilaną bateriami AA.
Tego nie przyuważyłam, faktycznie zbędne obciążenie.
W obecnym rowerze miałam prądnicę "zewnętrzną" i po prostu ją zdemontowałam.

Może prądnica miała sens te 18 lat temu, ale przy stosowanych obecnie lampkach LED nie trzeba się specjalnie bać o trwałość baterii.

W praktyce jeżdżę wieczorem z czołówką na głowie.

Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
2. Podnóżek swoje waży a stawianie na nim roweru z ciężkimi sakwami, szczególnie na piaskach, żwirach,iłach, innych błotkach grozi upadkiem (roweru oczywiście).
A to akurat mi się przydaje, bo rowerem jeżdżę również dość często na co dzień po mieście, do sklepu itd.


Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
> Napiszę o swoim marzeniu (mam nadzieję, że nie zapeszę, tfu, tfu, tfu przez lewe ramię i odstukać).

Bardzo mi się podoba Twoje marzenie, życzę spełnienia w 150% i jestem przekonany, że życzenie się spełni.
Piszę o tych 150%, bo w ciągu czterech miesięcy da się zatoczyć kółeczko jeszcze większe, niż opisałaś:)

Toteż pisałam ze chcę jechać zygzakiem , zahaczając o ciekawsze miejsce tak w odległości 30-40 km w bok od granicy (po obu stronach)