Dzień 3 cd

Dalsza trasa z miasta nad Użem wiedzie na północ. Główną drogą na Lwów jedzie się źle, brak pobocza, sporo samochodów, kierowcy trąbią, krowy chodzą pod prąd...
Znowu upał, rezygnuję z zobaczenia ruin zamku w Newyckim na rzecz ochłody w przydrożnym barze. Zamek jest na stromym wzgórzu i nie chce mi się tam pchać roweru.
DSCF2626.jpgDSCF2627.jpg

Jazda główną szosą tym razem bardzo mnie męczy, skręcam w stronę Czornohołowy i jadę doliną Lutanki, jest znacznie lepiej.
Na ukraińskiej mapie jest zaznaczona droga z Czornohołowy do Luty, natomiast nie mam ze sobą dokładnej mapy Użańskiego Parku Narodowego. Wydaje mi się, że na tej drugiej mapie drogi nie ma. Facet mówi pod sklepem, że drogi nie ma i rowerem nie przejadę, kobieta co pasie kozy mówi, że przejadę, ale żebym nie skręcał przez most, tylko jechał prosto. I komu tu wierzyć? słucham kobiety... Szutrowa droga najpierw prowadzi blisko Lutanki a potem wspina się na zbocze doliny. Są znaki, także na pewno do Luty dotrę. Jest stromiej, między drzewami pojawia się widok na połoninę (chyba Lutańską Holicę). Droga pnie się zakosami do góry, i prowadzę rower. Okazuje się, że to facet miał racje, bo po jakimś czasie droga kończy się placem na składowanie drewna. Jestem zły, muszę wracać przez całą dolinę Lutanki do głównej drogi. Nocleg wypada mi przed miejscowością Mircza, przy polu z ziemniakami, w nocy jeszcze jakiś zwierz porywa mi worek ze śmieciami sprzed namiotu.
DSCF2634.jpgDSCF2640.jpgDSCF2641.jpgDSCF2648.jpgDSCF2649.jpg