Aniu!, Gratuluję : wędrówki, poskromienia "starej rury" i pięknego opisu. Czytałem z wielką przyjemnością.
Pozdrawiam :)
Aniu!, Gratuluję : wędrówki, poskromienia "starej rury" i pięknego opisu. Czytałem z wielką przyjemnością.
Pozdrawiam :)
He, he, bo to taka choroba jest – szwędactwo górskie :). Za każdym powrotem siedzi przyczajone kilkanaście godzin a później powoduje jakieś zwarcia w mózgu, fale mózgowe wysyłają sygnały najpierw łagodnie, później bardziej zdecydowanie, po dwóch dniach to już istny sztorm we łbie, aż w końcu nadchodzi tsunami i nie sposób się nie ruszyć! To gdzie i kiedy następna wyrypa?
Też polecam gorąco to schronisko! Warto wspomnieć, iż na jego ścianach wiszą piękne zdjęcia przyrody, których autorem jest gospodarz schroniska - Pan Maciej Grzegorzek ( http://www.maciejgrzegorzek.pl/).
A woda ciepła też jest, tylko teraz, gdy nie ma turystów, trzeba dość długo poczekać, aż „dojdzie rurami” :)
Nie darmo te piętrzące się kretówki zwano niegdyś Grzebieniem Baligrodzkim, stromo do góry, niezbyt rozległy szczyt, na dół na pysk i od nowa :)
Podejście na inny grzebienia ząb:
grzebień.jpg
Ale zbój! Dać Ci przespać świt – powinien najpóźniej o 5.15 wysłać sms-a![]()
To za karę! Za dręczenie sms-ami, a że tu idzie, a że tam, a że burza śnieżna, a że słońce, a we fabryce do fajrantu daleko, a końca tygodnia nie widać!!!
Cieszę się, że zaczęłaś umieszczać relacje na forum, czytało się świetnie! Czy już wszystko uprane i spakowane do następnego wyjścia?
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Bazyl: "Za każdym powrotem siedzi przyczajone kilkanaście godzin a później powoduje jakieś zwarcia w mózgu, fale mózgowe wysyłają sygnały najpierw łagodnie, później bardziej zdecydowanie, po dwóch dniach to już istny sztorm we łbie, aż w końcu nadchodzi tsunami i nie sposób się nie ruszyć! To gdzie i kiedy następna wyrypa?"
-oj tak Bazylku, pewnie widziałeś jak mnie nosiło patrząc za okno na deszcz. Rozbawiłeś mnie z tymi "przyczajonymi godzinami". Dziś polazłam górami do sklepu, hehe 40 minut w lesie ale dobre i to.
B: "A woda ciepła też jest, tylko teraz, gdy nie ma turystów, trzeba dość długo poczekać, aż „dojdzie rurami” :)"
-zgadza się, odkryłam to dopiero rano.
B: foto
-super sprawa
B: "Ale zbój! Dać Ci przespać świt – powinien najpóźniej o 5.15 wysłać sms-a"
-Niech tylko spróbuje ten zbój :> Widziałam różowy świt przez ściany namiotu ale za chiny ludowe nie chciało mi się wyleźć, teraz tylko żałuję
B: "To za karę!"
- :D Jeżeli to jest karą to nazywaj mnie masochistą :)
B: "Czy już wszystko uprane i spakowane do następnego wyjścia?"
- hehe w piątek przyjeżdża do mnie przyjaciel z Niska z dziewczyną i duże prawdopodobieństwo, że będę szła z nimi na.. Chryszczatą ;p Relacji z tego nie będzie ale zastanawiam się, czy nie powinnam napisać sobie stałej tabliczki - "Poszłam na Chryszczatą, zaraz wracam". Póki co zawsze gdy gdzieś wychodzę (np. jak dziś) to zostawiam karteczkę: "Poszłam na wilki, zaraz wracam, proszę dzwonić: 694..". Czemu wilki? Bo miałam dwie karteczki: albo szłam faktycznie na wilki albo normalną. Ale normalna mi się zgubiła i zostały te wilki. Myślę, że teraz bardziej aktualne będzie: "Poszłam na Chryszczatą, zaraz wracam".
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Zbyszku, cieszę się, że się podoba. Tak na prawdę to takich miejsc jest cała masa. Myślę, że to nie jest kwestia danych miejsc ale punktu patrzenia ludzi, którzy po nich chodzą. Dam sobie rękę uciąć, że cała masa ludzi nie zobaczy w nich nic nadzwyczajnego, ot zwykła sterta kamieni czy pagórków. Pamiętam, gdy pierwszy raz wybrałam się na spacer po starych Prełukach, gdzie znalazłam dziesiątki fantastycznych rzeczy, pozostałości -fragmentów murków, fundamentów, piwniczek, studni, schodów itp itd. Wróciłam do domu cała oszołomiona i chciałam bardzo z kimś podzielić się moim odkryciem. Podzieliłam się i bardzo tego żałuję... Bowiem zostałam potraktowana jak jakaś bardzo dziwna osoba," którą fascynuje kawałek kamienia a przecież to nic nadzwyczajnego, ot zwykła sterta kamieni, więc nad czym ja się tak podniecam?" (to jest cytat). To wszystko jest tylko kwestią spojrzenia osób a nie miejsc samych w sobie. Ludzie oczekują Bóg wie czego i czasami mam spore obawy zabierać kogoś (przypadkowe osoby) na swoje spacery, bo to wiąże się tylko z nudą i narzekaniem (że daleko, że pod górę, że na czworaka, że bez rewelacji). Dlatego dla świętego spokoju chodzę sama. Z tego właśnie powodu nie chcę umieszczać swoich relacji na stronie Chaty (choć mnie o to proszono), bo wiem, że cała masa przypadkowych ludzi będzie oczekiwała potem Bóg wie czego w okolicy -a to przecież jest TYLKO sterta zwykłych kamieni.
Żeby było ciekawiej, dziś idąc do sklepu do Komańczy górami wybrałam się jeszcze inną trasą. Najpierw wejście na szczyt GSB a później odbitka ze szlaku. I wiesz co? I właśnie poczułam się dokładnie tak, jak zacytowałeś powyżej. Znów to samo!!! Znów magiczna rzeźba terenu, wiele malutkich pagórków, które sprawiały, że ten las wyglądał tak prześlicznie a "droga" moja tak falowała -lekko pod górę, lekko na dół. Trochę podobne miejsce jak to osuwisko na wypłaszczeniu (tylko nie kamieniste). A tam tyle okazów pięknych roślin, kwiatów!! Śledziennice skrętolistne, zawilce, złoć żółta, nawet kaczeniec się znalazł, lepieżniki białe, masa pierwiosnków lekarskich, przekwitłe już wilczełyko, oczywiście masa żywców gruczołowatych i podbiał pospolity. I jeszcze takie malutkie niebieskie oraz takie prześliczne niebiesko-fioletowo-różowe (nazwę dzisiaj poszukam w atlasie bo to najbardziej niedawna roślina i jeszcze nie znam jej nazwy). I to wszystko w lesie!!! W tym lesie, w który od listopada przeszłam już dziesiątki razy (1-2 razy na tydzień) i dopiero teraz je odkryłam!!! Można 20 razy iść danym lasem i dopiero za 21 razem znajdziesz coś zupełnie nowego. Takich miejsc jest cała masa, to tylko kwestia spojrzenia.
"Przecież ustalenie swojego miejsca stania w lesie, gdzie trudno o jakieś konkretne punkty odniesienia, to jest wyzwanie tylko dla fachowców z terenoznawstwa."
-mapą i busolą to każdy głupi potrafi (pod warunkiem, że nie jest na Hruniu :D). Faktycznie, mam coś takiego, co jest dla mnie oczywiste, że nawet jak pójdę w nowe miejsce, bez żadnych ścieżek, to jestem ci w stanie palcem na ziemi rozrysować np. moją trasę sprzed godziny, nie mając żadnej mapy czy kompasu. Nawet jak się zgubię i bardzo często nie wiem gdzie dokładnie jestem, to idąc instynktownie praktycznie zawsze dochodzę tam gdzie chciałam. Ale tak jest w górach, gdzie wbrew pozorom jest wiele punktów odniesienia (pagórki, szczyty), nie wiem w jakim stopniu bym się odnalazła na nizinach...
Ostatnio edytowane przez Jimi ; 27-03-2014 o 20:41
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Ot pozwolę sobie na małą polemikę z Jimi która napisała że
Ja miałem to szczęście , że dane mi było wędrować nie raz, z ludźmi którzy widzą i czują to po czym idą, dzięki czemu pokazują mi to na co ja bym nie zwrócił uwagi.Dlatego dla świętego spokoju chodzę sama/
I odwrotnie , ja pokazuję im to czego oni nie zauważyli. Wówczas taka wędrówka jest pełna odkryć i tych małych i dużych. Jest pełniejsza.
Tyle tylko że dotyczy to osób z pewnym poziomem wrażliwości gdyż inaczej jest problem bo :
i tu się zgodzę.Ludzie oczekują Bóg wie czego i czasami mam spore obawy zabierać kogoś (przypadkowe osoby) na swoje spacery, bo to wiąże się tylko z nudą i narzekaniem
"I odwrotnie , ja pokazuję im to czego oni nie zauważyli. Wówczas taka wędrówka jest pełna odkryć i tych małych i dużych. Jest pełniejsza. Tyle tylko że dotyczy to osób z pewnym poziomem wrażliwości"
Zgadza się Heniu, dlatego bardzo chętnie bym się z Tobą zabrała w góry :) Chodzę sobie sama, bo po prostu zwyczajnie nie mam z kim chodzić ;p
Czy to brzmi absurdalnie? Na tym forum tak, bo jest tu wielu pasjonatów. Ale patrząc szerzej, na ogólną skalę ludzi czy turystów (hehe), to nie. Tak jak bardzo często (prawie, że za każdym razem), gdy złapię autostopa to kierowca mówi mi, że nie ma już takich turystów z plecakiem. Ja się wtedy dziwię (często w myślach): "jak to nie ma?! przecież ja znam całą masę takich ludzi, jak na przykład Henio i wszyscy tu z forum". Ale forum to tylko zrzeszenie pasjonatów.
Ostatnio edytowane przez Jimi ; 27-03-2014 o 21:11
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Podobne zauroczenie przeżyłem pod Łopiennikiem. Opiszę to w przyszłości, jednak na pewno nie takim pięknym językiem jak to robi Jimi, a mam na myśli miejsce o nazwie Kamiadola. Dlaczego tam poszedłem?, to niech to będzie na chwilę obecną, moją słodką tajemnicą:).
Chciałbym mieś obok siebie takich "głupców":). Ten osławiony Hruń wzbudził we mnie szczególne zainteresowanie:).-mapą i busolą to każdy głupi potrafi (pod warunkiem, że nie jest na Hruniu :D).
Albo podobnie, kontynuując tę melancholijną polemikę, jest z cmentarzykami wojskowymi zaznaczonymi na mapach turystycznych. Dla jednego jest to tylko sterta kamieni z dwoma patykami przełożonymi pod kątem 90 stopni, drugi zaś wie, że jest to cmentarz z I wojny, miejsce gdzie są pochowani ludzie i gdzie toczyły się bitwy. Czy takiego cmentarza oczekiwaliśmy? Może raczej nagrobków z efektownymi płytami i epitafiami. A nie daj Bóg, tych kamieni już nie będzie! Oh, co za rozczarowanie, zwykłe runo leśne. Jeden będzie rozczarowany, zaś inny poświęci pół dnia, by te kamienie w środku lasu znaleźć i gdy znajdzie, będzie najszczęśliwszym człowiek na świecie a z drugiej strony przeżegna się i pogrąży w zadumie i smutku. Tak samo jest z górami, ot zwykłe pagórki.
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Oj Jimi, prawdę piszesz. Mam taką trasę na kącie - Wierch nad Łazem. Jednak aby w pełni zrozumieć to co napisałaś, niezbędna jest odrobina wiedzy na temat tych wydarzań. Ostatnio "zaliczyłem cegłę" - "Karpacka wojna trzech cesarzy". Książka podobno kontrowersyjnego autora, jednak przybliżyła mi tragedię jaka miała miejsce między innymi w Bieszczadach podczas I wojny. Fachowcy od I wojny na pewno są rozczarowani tą książką, natomiast ja, jako nie historyk, niektóre fragmenty dotyczące znanych mi miejsc w Bieszczadach, przeczytałem 2 razy podpierając się dodatkowo mapą.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)