dawno nie było tak bieszczadzkiej relacji jak ta bieszczadzka.
tak się zastanawiam, co ja bym zrobił, gdyby po wyjściu z namiotu, wydarł się na mnie niedźwiedź (znaczy jakbym ja wyszedł z namiotu, nie niedźwiedź) ; pewnie bałbym się wrócić do namiotu i oddaliłbym się, zostawiając misiowi namiot do dyspozycji. może się kiedyś przekonam jak bym zareagował. też lubię chodzić w pojedynkę; to daje najwięcej doznań i, paradoksalnie, takie chodzenie jest najciekawsze towarzysko,
ale z drugiej strony jak się podróżuje z fajnymi towarzyszami, też jest super. Nie sposób określić, który sposób lepszy; trzeba znaleźć swoją równowagę.
przypomniałem sobie Włóczykija:
http://www.youtube.com/watch?v=UsiMw...eature=related
a ostatnio widzieliśmy jego kapelusz w Beskidzie Niskim:
DSC035912.jpg


) ; pewnie bałbym się wrócić do namiotu i oddaliłbym się, zostawiając misiowi namiot do dyspozycji. może się kiedyś przekonam jak bym zareagował. też lubię chodzić w pojedynkę; to daje najwięcej doznań i, paradoksalnie, takie chodzenie jest najciekawsze towarzysko,
Odpowiedz z cytatem