Diabeł -robimy powtórkę z rozrywki z Sylwestrem na szczycie? ;P Może by w tym roku zaatakować nocą Smerek ;> Ja oczywiście noclegu na sylwestra nigdzie nie rezerwuję, bo spodobała mi się opcja taka, jak rok temu. Ale wracając do relacji ...

***

Natknęłam się na niesamowite Państwo Bobrowe. Zrobiło ono na mnie duże wrażenie. Zmyślność tych zwierząt, ogromna tama. Z rzeki zrobił się wodospad.

18.jpg 19.jpg 20.jpg 21.jpg

Bobrowiska okazały się dość częste. Rzeczka w jednym miejscu pokrafiła mieć standardowo do 2 metrów szerokości, zaś gdzie indziej znacznie więcej -z powodu działalności bobrów. Moja ścieżka znów przecięła rzekę, jednak w tym miejscu była znacznie głębsza i szersza. Musiałam wrócić się, przedzierając się przez wysokie trawy do momentu oddalonego może 50 metrów stąd, gdzie mogłam spokojnie pokonać ją dwoma susami.

22.jpg

Idąc dalej, natknęłam się na opuszczony barak stojący obok nieużywanego już retortu.

23.jpg

Wdrapałam się na pagórek znajdujący się nad ścieżką, tuż obok lasu. Tu rozłożyłam namiot. Panowała już szarawka. W namiocie przygotowałam kolację -makaron ugotowany na kostce rosołowej, przyprawiony i z mieszany z serem. Może wyda Wam się to dziwne ale to była na prawdę pyszna uczta i nie zamieniłabym jej na nic innego. Podczas wędrówki inaczej doceniamy wiele rzeczy.

24.jpg

Standardowo przed snem prześledziłam na mapie pokonaną trasę. Chwilę zastanawiałam się, gdzie udać się jutro. Kierunek padł na południe. Co jakiś czas odzywał się jelonek, jednak łatwo można było zauważyć, że rykowisko było już w fazie schyłkowej. Jak do tej pory, co roku kulminacja rykowiska miała miejsce około 19, 20 września. Wydaje mi się, że w tym roku było około tydzień później -dlatego obstawiałam, że w pierwszy weekend października powinnam jeszcze się załapać na koncert. Co prawda, nie było już jak kiedyś nocą efektu stereo a raczej mono -jednak mimo wszystko rykowisko trwało. Rankiem przywitała mnie znów piękna pogoda.

25.jpg 26.jpg