Z zasięgami w górach to cuda się dzieją - styczeń, w zasadzie noc, stoim na przełęczy Wyżniańskiej z towarzyszem nartowym - oboje sieć - różowa świnkatelefony, żeby było śmieszniej niemal te same - tzn różnią się tylko mega pixelami do fotek - ja zasięg na max, towarzysz brak zasięgu. Stalim ramię w ramię... "Restart" telefona nie pomógł. Zamarznięty nie był... A w maju z kolei mój telefon dokładnie w tym samym miejscu zwariował... I nawet smsa słać nie chciał gadzina...
W górach mam zawsze ręczny wybór sieci - co by niechcący nie dzwonić w roamingu i z ub. roku pamiętam, że między Rabią a Kremenarosem w wielu miejscach nie wyszukał mi tel. żadnej sieci. W rejonie Koliby podobnie - jak już łapało to różową świnkę, kumpel plusowy miał spokójTakie dwa mi się zapamiętały


telefony, żeby było śmieszniej niemal te same - tzn różnią się tylko mega pixelami do fotek - ja zasięg na max, towarzysz brak zasięgu. Stalim ramię w ramię... "Restart" telefona nie pomógł. Zamarznięty nie był... A w maju z kolei mój telefon dokładnie w tym samym miejscu zwariował... I nawet smsa słać nie chciał gadzina...
Odpowiedz z cytatem