Piękne są na Roztoczu te leśne dróżki biegnące pomiędzy wzniosłymi sosnami.
Śmigam zbierając po drodze borówki i rozglądając się za grzybami.
.
.
Ale trzeba być ciągle czujnym. Nie dlatego że zabłądzimy, bo tą drogą po prostu jechałem. Skręciłem na nią z głównej asfaltówki gdzieś w las i pomknąłem przed siebie.
Gdzie ?
Nie wiem. Przecież jak ta droga powstała to musi gdzieś prowadzić.
Jadę sobie aż tuż na mnie rzucił się duży cień od wielkiego ptaka bezbłędnie pomykającego pomiędzy drzewami.
Orzeł ?! pomyślałem i bezszelestnie zeskoczyłem z roweru wyciągając bezszelestnie aparat. Delikatnie skradałem się w stronę drzewa na którym przysiadł, jakby czekając.
Chowając się za gałęziami wycelowałem i jest .
.
.
Trzask łamanej gałęzi na którą stanąłem i tyle go widziałem.
No cóż , dobre i to. Wskakuje i jadę dalej ciekawe co jeszcze mnie spotka. Nagle i niespodziewanie spomiędzy drzew , w samym środku lasu wyłania mi się obiekt jak nie z tej bajki. Wysoki solidny ceglany mur i przez bramę widzę kaplicę skąd dochodzą odgłosy modlitwy.
Czyżby jakaś współczesna pustelnia ?
.
.
Nic to, jak przyjadę do domu to sobie poszukam cóż to takiego stoi w środku lasu. Zresztą nie samotnie. Kilkadziesiąt metrów dalej wielka tablica informuje mnie że znajduje się tu również ośrodek turystyczno-wypoczynkowy.
Robię mu zdjęcie bo bardzo fajne wrażenie robi.
.
Powiecie że grajdołek ? albo wręcz chazjastwo ?
Tylko z pozoru, kilka domków dobrze wyposażonych bez zbędnej ekskluzy, bardzo klimatyczne. Rozmawiam z człowiekiem który mnie oprowadza i informuje. Wszystko to zapisuję w pamięci, bo już mnie korci aby tu wrócić.






Odpowiedz z cytatem