Kręcąc kółka po Roztoczu nie sposób nie zahaczyć o bolesną historię tych rejonów. Piękne lasy ze swoimi ciekawostkami w postaci źródełek , kamieni i innych dziwolągów przyrodniczych. Co krok cierpiące cerkwie, którym ktoś przed śmiercią podkłada laskę w postaci belek ratujących przed zawaleniem i kolejne odkrywane ciekawostki, choćby te wyryte w kamieniach cmentarnych.
Przyznam się , że pędząc pierwszym razem do serca kamieniarki w Bruśnie nie zauważyłem tego pomnika
.
.
Może dlatego, że było zbyt gorąco i po mi zalał oczy , a może dlatego że zajęty byłem rozmową z bąkami.
Fakt, nie zauważyłem, dopiero gdy kolejne ścieżki przywiodły mnie do tej kapliczki zacząłem zadawać sobie pytania.
.
.
.
Cóż tu robi ta samotna kapliczka ze zmartwionym Chrystusem schowana na skraju lasu za wysuniętym samotnie gospodarstwem.
Zadawane pytania przynosiły kolejne odpowiedzi, których trudno sobie wyobrazić.
Nie mam takiej wyobraźni. Nie mogę wyobrazić sobie tego kwietniowego poranka gdy już druga światowa wojna dochodziła kresu. Jeszcze te tereny były pod okupantem niemieckim gdy razem z pierwszymi promieniami słońca wieś Rudka otoczona została przez oddziały UPA aby dokonać Wielkiej Rzeczy. Sukcesywnie dom po domu palono i mordowano wszystkich mieszkańców, bez znaczenia czy młodych czy starych, kobiety i mężczyzn.
[QUOTE]Tego tragicznego dnia 19 kwietnia 1944 r., gdy swój niechlubny chrzest bojowy przeszeł oddzial "Żeleźniaka", już świtało, więc część wart opuściła swoje stanowiska. To wtedy w chłodny mglisty poranek wjechały Rudki, od strony Chotylubia 3 drabiniaste wozy. Na każdym z nich siedziało od 8 do 10 uzbrojonych przebranych za Niemców Ukraińców.
Jeden z wozów zatrzymał się w pobliżu szkoły, kolejny przy domu sołtysa Bazylego Kalinowicza. Banderowcy polecili sołtysowi powiadomienie wszystkich mężczyzn we wsi, aby natychmiast przybyli na zebranie do szkoły. Najpierw rozmawiali po niemiecku, a w pewnym momencie przeszli na ukraiński demaskując się. Sołtys wyruszył z misją ale odwiedzając domy przestrzegał mieszkańców. Wrócił z niewielką liczbą gospodarzy i zakomunikował banderowcom, że ze względu na wczesną porę mało kto chce przyjść. Ukraińcy zażądali więc wydania całej broni, która znajdowała się we wsi. Zagrozili, że w przeciwnym razie spalą Rudkę. Sołtys chciał uciec, ale zostal uderzony kolbą karabinu w głowę i zastrzelony to samo spotkało i innych przybyłych na zebranie. Po tej masakrze jeden z upowców wystrzelił w górę zieloną rakietę i z różnych stron wioski zaterkotały pistolety maszynowe i erkaemy. Buchnął w górę snob ognia, który stopniowo ogarniał słomiane strzechy i drewniane zabudowania. Wieś na skutek skupionej drewnianej zabudowy szybko stanęła w płomieniach. Okazało się, że wioska otoczona była kordonem. Wewnątrz wsi już po chwili kilka grup banderowców zaczęło chodzić od domu do domu podpalając je. Napotkanych mężczyzn na oczach bliskich od razu rozstrzeliwano. Jeśli gdzieś przy domu lub pod domem była piwnica, wrzucali do niej granaty. Ginęły więc często całe rodziny, które zaalarmowane wcześniej chowały się w rożnych kryjówkach, ale przeważnie w piwnicach.
Mieszkający w pobliżu kościoła uciekli do świątyni,w której rozpoczęło się odprawiane przez księdza nabożeństwo. Głośne modlitwy najprawdopodobniej uratowały zamkniętych, gdyż banderowcy odstąpili od szturmu.[/QUOTE]
a dziś ?
A dziś po dawnej wsi Rudka nie zostało ani śladu. Dojrzewa dorodne zboże i któż pamięta że tu toczyło się zwykłe wiejskie życie.
Właściwie to tu powinni stawiać pomniki ku chwale tym co walczyli o Wieliką Ukrainę. To miejsce jest oznaką dużego sukcesu działań czystki etnicznej jaką realizowała UPA. Wieś Rudka zamieszkała głównie przez Polaków przestała istnieć.
.
.
I oddając hołd poległym tu ludziom cieszę się że ten diabeł który tyle tragedii tu kiedyś przywlókł nie ma poparcia wśród mieszkańców współczesnej Ukrainy.
Kilku oszołomów o nacjonalistycznym zabarwieniu nie zmieni mojego poglądu że za wschodnią granicą mamy przyjaznych sąsiadów. Na obecnej Ukrainie czuję się bezpiecznie i na każdym kroku stykam się z życzliwością nie spotykaną na zachodzie Europy. Muszę pojechać na wschodnie Roztocze, bo jestem pewny że tam też spotkam wspaniałych i gościnnych ludzi. (ale o historii warto coś niecoś wiedzieć, nawet gdy zaskakuje kolejnymi pytaniami wyrytymi na tym krzyżu.
.
.
*cytat z http://www.nowylubliniec.pl/teksty,m...,rudka_,6.html







Odpowiedz z cytatem
