I znowu mnie poniosło. Oglądając "ludne"zdjęcia z dzikich Bieszczadów nie miałem ochoty wciskać się w te tłumy, więc postanowiłem poszukać spokojnych miejsc.
Do samochodu upakowałem rower i wylądowałem na rynku w Narolu - którego strzeże postawiony na postumencie Florian (Floriany to mój nowy temat)
.
Tu na rynku, już w pełni był rozkręcony regionalny jarmark pełen kramów.
Postanowiłem skorzystać z jednego z nich , zainteresował mnie ten chwalący wyroby w płynie ze Zwierzyńca . Ustawiłem się w dwuosobowej kolejce za zarośniętym rowerzystą również spragnionym.
Siedząc przy wspólnym stole dowiedziałem się że jest 15-ty dzień w drodze , a wyruszył z Elbląga (ło matko ? gdzie to jest?)
Pochwalił się że dzisiaj zrobił już 60 km i zapytał - patrząc na mój rower- ile ja zrobiłem
....no ja dopiero 0,5 km , ale może jeszcze coś dokręcę
.
Jako się rzekło ruszyłem jakąś boczną dróżyną wbijającą się w las. Wybrałem ją bo tam dwójka innych rowerowników wyjechała zdziwiona gdzie jest ?
Zabrzmiało ciekawie . Nie wiem dokąd prowadziła , ale sprawdziłem na mapie okazało się że biegnie z kierunkiem rzeczki Tanew (która w tym miejscu wygląda tak)
.
.
To mnie zacheciło, przy okazji okazało się że przyczepił się do mnie jakiś szlak rowerowy, choć go wcale nie zapraszałem, ale cóż trudno
Leśna dróżka , którą przyjemnie się pedałowało została storpedowana zakazem
.
.
Cóż począć ?
Trzeba złamać zakaz (z godnie z naszym narodowym obyczajem) i patrzeć jak rozwinie się dalej akcja
Po kwadransie docieram do przeszkody tarasującej drogę , więc spokojnie stanąłem obok swego pojazdu i czekam na rozwój wypadków
.
.
Ku mojemu zdziwieniu maszyna ta ta przestaje w pewnej chwili pracować i wychyla się operator dając znak do przejazdu
Ot , polska gościnność , niby nie wolno, ale jednak można
Dalej leśna dróżka, trochę piaszczysta, ale najbardziej dominuje silny aromat sosnowego lasu, może spotęgowany przez te wycięte kłody ?
.
.
Cisza wokół, no może troszkę zakłócana przez ptaszynę karmiącą młode, gdzieś niskim lotem zapuścił się osobnik jastrzębowiaty
O to chodzi , aby kolejne chwile spędzić w zieleni,
Nie wiem ile jechałem tym lasem ,ale nie miało to żadnego znaczenia dla mnie , bo nie miałem żadnego konkretnego planu.
Nie zdziwiłem się że las się skończył i zaczęła się wioska ... bardziej zdziwiłem się widokiem żurawia w gospodarstwie
.
.
Pot3m były pogawędki ze spacerującym przy drodze bocianem
.
..
I tym sposobem jadąc z biegiem Tanwi dotarłem do słynnych "szumów"
.
Co prawda ścieżka była przeznaczona tylko dla pieszych więc moja obecność rowerowa budziła zdziwienie i utrudnienie,
a były momenty kiedy trudno prowadziło się rower wąską ścieżyną nad wodą
.
.
gdy już dotarłem go głównego momentu trasy szumów pozostało tylko mi jakimś cudem wdrapać rower na stroną skarpę w Rebizanrtach
... ale nagrodą jest Gargamel czyli od wielu lat funkcjonujący barek dający to co turystom się najbardziej marzy
.
![]()











Odpowiedz z cytatem