Jeśli ktoś po przeczytaniu dostał sraczki, to... przepraszam. Nie to było celem wyrażenia innej opinii niż zdecydowana większość...Zamieszczone przez partyzant
Oczywiście, że tak! Bo niby w jakimż innym celu pokazuje się innym własne dzieła?Zamieszczone przez bartolomeo
Prof. Aleksander Bardini w roku 1971-szym na gościnnym wykładzie w łódzkiej filmówce wyraził to w taki sposób:
"Sztuka, to przemyślany, sztuczny z zasady sposób twórców na wywołanie u odbiorców zamierzonych sekwencji jak najbardziej naturalnych emocji, co ma jedyny cel: prowadzić do zadowolenia odbiorców. Wszystko inne jest kiczem."
To w tym wypadku nie podlega jakiejkolwiek dyskusji!Zamieszczone przez PawelS
Poważna sprawa i cel wart sporych nawet poświęceń.Zamieszczone przez PawelS
To ja bym postawił następną kwestię:
Góry są wyjątkowym miejscem w przyrodzie, gdzie z racji różnic wysokości rozpościerają się najrozleglejsze widoki... poza lotnictwem i baloniarstwem.
Te widoki same, bez żadnych "dodatków" prowadzą do wyniku: patrz słowa Bardiniego!
Teraz będzie osobiście...
Mnie bynajmniej widok rozległych szczytów, pasm czy pagórów wprowadza w stan podziwu, ale także dużego uspokojenia, zadumy oraz zachwytu nad dziełami Natury. Inni mówią Stwórcy i... też mają rację.
Dlaczego tak jest? A, bo wszystko, co tam obserwuję ma monumentalny charakter, a jeśli coś się dzieje, to powoli, majestatycznie i bez nerwowego pośpiechu. Nawet burza z piorunami w Tatrach jest majestatyczna! To my, odbiorcy mamy gwałtowne napady strachu przed błyskami i piorunami bojąc się o własne tyłki.
Do rzeczy...
Film składający się ze zmontowanych, poklatkowych ujęć już z samej definicji musi być zbliżony w swym wyrazie do pierwszych śmiesznych filmów, gdzie ludzie chodzili tak trochę... "kanciasto", co powodowało, a i nadal powoduje wybuchy śmiechu widowni.
Proponowany film także poprzez "skaczące" po kadrze konie czy chmury lacące raz w lewo, a za ułamek sekundy w prawo - na przykład - wprowadza nastrój rozedrgania emocji. No... nie ma to nic wspólnego z poczuciem obcowania z monumentami. Nie jest to z pewnością powód do wrażeń zbliżonych do majestatycznych przeżyć zachwytu nad dziełami natury.
Tam w ogóle wszystko skacze. To... sio... owo... nic z niczego nie wynika i nic nie jest przyczyną kolejnego...
Powiem krótko: film wprowadza nienaturalny dla obranego tematu nastrój nerwowości i rozedrgania... czy się to akurat komuś podoba, czy też nie za bardzo, to już zupełnie inna kwestia.
Mnie się nie podoba, ale to wyłącznie moja prywatna opinia i nic się złego mnie oraz innym się nie stanie, jak zostanie ona wywalona do kosza...
P.S.: Ja bym na miejscu twórców filmu przejrzał dokładnie te 24 000 klatek, ale takich jeszcze nie "podkręcanych" i wybrał circa ze dwadzieścia, popracował nad nimi, powiększył i zaproponował jako samodzielną wystawę fotograficzną.
Chętnie bym pojechał nawet przez pół kraju, by coś takiego obejrzeć.


Odpowiedz z cytatem