Dzień 2. Czwartek.
Leje. Z małymi przerwami leje do ok. 15:00...

Gdy deszcz robi sobie krótkie przerwy prostujemy kości... a gdy ustaje, suszymy co się da, zjadamy obiad...

...a wieczorem, po całym dniu leniuchowania postanawiamy przenieść się na połoninę.


Cel na kolejny dzień - Pikuj - już widać...

W zaplanowanym przez nas miejscu biwakowym widać 6 dość dużych namiotów, a ich mieszkańców słychać z daleka. Postanawiamy rozbić namiot na połoninie w zagłębieniu terenu tuż za Wielkim Wierchem. Wody mamy jeszcze pod dostatkiem, a stąd mamy lepszy start do jutrzejszego ataku szczytowego Zrobiliśmy zaledwie ok 2,5km, w tym podejście na Ruskyj Put, które tym razem Monika pokonuje niczym kozica, a ja dla odmiany przechodzę dziwny kryzys. Postanawiamy odespać nieprzespaną noc. Jutro w planie Pikuj.
CDN