Drugiego dnia wstajemy skoro świt, witają nas mgły, a może chmury i kukające zza nich słoneczko.


Wchodzimy na Sywulę. Do góry – przez Małą Sywulę, z powrotem trawersem. Chmur jest coraz mniej, malowniczo krążą to nad nami, to pod nami.




Szczyt i grzbiet Sywuli przecinają we wszystkie strony kolejne linie okopów z I wojny światowej oraz inne budowle obronne, w których ginęli ludzie w otoczeniu pięknego krajobrazu.


Gdy schodzimy na dół, sąsiedzi jedzą dopiero śniadanie. Wokół namiotu spacerują konie. Zwijamy dobytek i ruszamy w drogę.


Najpierw na przełaj do słupka 19. Nie był to najlepszy pomysł, bo między słupkiem 19 a 18 jest duże błoto – choć to grzbiet – rozciapane głęboko przez konie. Rano nie uzupełnialiśmy zapasów wody, planując zrobić to na przełęczy Perenys. W miejscu wskazywanym na mapie nie udało się odnaleźć źródełka, może znikło przy budowie drogi do zwożenia drewna. Przejście z przełęczy Perenys na Taupisz i Taupiszyrkę nie sprawia trudności. Między słupkiem 15 a 14 są rozległe, widokowe połoniny pod Taupiszem. Tu nie ma jednej, wyraźnej ścieżki. Przez połoninę przechodzimy dokładnie w kierunku południowym, nie wchodząc na szczyt 1441, zostawiając po prawej. Wchodzimy na Taupisz, schodzimy na głęboką przełęcz, podchodzimy stromą, kamienistą ścieżką na Taupiszyrkę. Jest to teren rezerwatu botanicznego „Taupiszyrka”, nie ma jednak przeszkód, by się tu poruszać bez znakowanego szlaku. Przed wyjazdem pytałem na forum o stan tego odcinka grzbietu, tam też napisze parę zdań na ten temat. http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/7497
Grzbiet Taupiszyrki ciągnie się dalej w kierunku pd-wsch. nad Rafajłową, mało wyraźny grzbiet graniczny skręca pod kątem prostym na pd-zach . a my wraz z nim. Ścieżka na Przełęcz Legionów jest stroma i prowadzi przez łany kosodrzewiny, przyciętej nieco ostatnio.
Na Przełęczy Legionów jest pusto. Długo spacerujemy, wybierając najlepsze miejsce pod namiot.
F64_6002.jpg . F64_5995.JPG