Dotychczasowa opowieść skończyła się na Połoninie Douha. I na tym kończy się nasza górska wędrówka. Schodzimy powoli w doliny. Najpierw na przełęcz Stoły, na której na wielu mapach zaznaczone jest schronisko. Schroniska dawno nie ma, wybite szyby, w oknach folia ze starych worków. Mieszka tu biedny, samotny, starszy człowiek, taki "trochę inny". Pisał już ktoś na forum o nim i zdjęcia także były.
Schodzimy doliną potoku Dołżyńca. W wielu miejscach wyraźny nasyp dawnej kolejki, to być może resztki mostu.
Dolina ciągnie się przez kilkanaście kilometrów.
F64_6191.JPG IMG_7038.JPG IMG_7037.JPG IMG_7039.JPG
W końcu trafiamy do domku Olgi Biernat, który opisany jest w oddzielnym wątku.


Odpowiedz z cytatem