Zgodnie z zaleceniami GOPR wyszliśmy z wioski o godz. 14, żeby uniknąć burz południowych i zdążyć przed wieczornymi, stąd też nie dotarliśmy tego dnia na Siwą Ulę, do której z Rafajłowej, wg znaków jest 7 godzin. Może to i dobrze, bo wieczorowa pogoda nie wskazywała na możliwość oglądania czegoś innego niż walki chmurnego smoka z pochmurnym jeżozwierzem. O wieczornym biwaku niewiele mogę powiedzieć, ponieważ Pan Wojtek zaaplikował przy kolacji żurawi nówkę wg własnego pomysłu no i…
„Kiedy stałem w przedświcie”, aby spojrzeć Uli w zbocze, nijak się nie dało – wstydliwie przesłoniła się woalem, co jeszcze bardziej wzmogło chęć zdobywania. W trakcie mieszania kijem oparu i kosówki Pan Wojtek chciał nadrobić zaległości czasowe i organizacyjne – dzielnie strzelał z kija, wykorzystując umocnienia zrobione jakiś czas temu; teraz przychodzi mi inna myśl do głowy - a może on chciał wydobyć z kija coś innego, kto go tam wie…
SU2.JPG
Mała Siwa Ula była sympatyczna.
SU5.JPG
Na przełęczy między Małą i Dużą znaleźliśmy dowody bytności homo stones układensis ale raczej nie vulgaris.
SU7.JPG
Taki sposób utrwalenia bytności to jest dopiero coś, do tego można łatwo zrobić recycling. Gdyby jeszcze chciało mi się znosić kamienie, to może zostałby po mnie jakiś ślad, ale raczej nie będzie mi się chciało, zresztą Pan Wojtek nie pozwoli…
Z pełnym politowania uśmieszkiem, wszak Wiki coś podaje, iż Gorgany porasta trudna do przebycia kosówka, podążałem za Wodzem, od niechcenia rozgarniając mikrososenki lewą kończyną dolną, wykonując nawet, z nudów proste figury łyżwiarskie.
Przekicawszy przez ostatnie, spore kamulce, pokrywające szczytowe partie Najwyższej i Najdroższej Sercu Siwej Uli, spojrzeliśmy na świat wokół i niżej. Ładnie było.
Teraz może kilka słów wyjaśnienia, skąd taka poufałość z mojej strony wobec najwyższego szczytu Gorganów. Otóż Pan Wojtek oprócz tego i owego /dużo tego miał/ zabrał całkiem pokaźną biblioteczkę, stąd wieczorami mogłem się zorientować, gdzie jestem i skąd to się wzięło. Według tych źródeł Sywula ma tyle nazw, że stwierdziłem iż kolejna, moja i bardzo osobista nie zrobi jej różnicy – skoro nie pogoniła, to pewnie tak właśnie było.
W tym kierunku byłem solidnie instruowany, co rejestruję.
Siwa Ula 3.jpg



Odpowiedz z cytatem