Kochani,
wróciłam, dziękuję za wszelką pomoc. jednak plany wędrowania (tak - z plecakami) uległy zmianie.
autostopem wraz z przyjaciółmi dotarłam do Leska (z Katowic, 5h 30min - pociągiem/pks ok. 12h). tam nocleg w schronisku młodzieżowym (kolega zgubił namiot podczas stopowania, więc pola namiotowe odpadły), następnie wędrówka do Myczkowa - był plan dotarcia do Górzanki, ale niestety brak oznaczeń, problemy z utrzymaniem się na szlaku spowodowały kilkugodzinne opóźnienia i musieliśmy skrócić wyprawę. kolejnego dnia dotarliśmy do studenckiej bazy w Łopiance. w niedzielę "na lekko" wędrówka na Smerek, potem czarnym szlakiem zejście i powrót do bazy. Bieszczady w tym roku pogodowo nie dopisały, ale i tak już tęsknie za tymi górami i mam nadzieję, że jeszcze we wrześniu uda mi się tam wrócić.

czy grupa niszowa... ciężko mi to stwierdzić, w zeszłym roku wędrowałam z przyjaciółmi po bieszczadach we wrześniu - zdecydowanie lepsza pora na odwiedzenie gór - mniej ludzi. mimo to spotkaliśmy paru studentów, w tym roku również. to chyba powoli staje się coraz bardziej popularne : ) z mojej strony muszę po cichu przyznać, że wychowałam się w rodzinie, która kocha góry, więc mimo dziecinnych buntów, sama kiedyś musiałam odkryć urok gór - nie tylko Bieszczad - choć ich szczególnie.

Jeszcze raz dziękuję za pomocne i życzliwe słowa!
pozdrawiam serdecznie.