Przyznam, że czytam wydzielony wątek ze szczerym uśmiechem na ustach :) Bo słowo pisane, szczególnie to pisane na szybko w internecie, często niesie ze sobą ładunek emocjonalny możliwy do prawidłowego odczytania jedynie, kiedy autora zna się osobiście, poza siecią. W wypowiedzi Ani nie widzę przejawów ortodoksji (bo i sama Ania ortodoksem nie jest), jest tam jedynie pozytywny słowny kuksaniec, którego "udzielając" z pewnością Ania nie miała żadnych złych intencji. Znowuż w wypowiedzi Wojtka nie czuję ani grama jadu, bo i w samym autorze według mnie ze świecą go szukać :)

Co powiecie na reaktywację RIMB'u?