Hmmm... Może czegoś nie dostrzegam, ale pomimo kilkukrotnego przeczytania mojego postu nadal nie widzę w jego treści, abym gdziekolwiel wątpił, że można inaczej? A tym bardziej nie dostrzegam w mojej wypowiedzi stwierdzenia, że bez GPS-u nie można. Skąd więc ten sarkazm. Czyżbyś z góry, nie znając rozmówcy zakładał, że skoro ktoś bawi się innymi zabawkami niż te, które Ty preferujesz, to ktoś taki niewart jest szacunku i zasługuje na lekceważenia?
Skąd u Ciebie taka pewność, że trudno mi uwierzyć, że ktoś coś może ;-)))) Jesteś pewien, że ja tak nie chodziłem? Ale... skoro używam GPS-u to przecież, dla Ciebie, a priori, to oczywiste. Tak jak parę innych rzeczy o których wspominasz.
Skąd ten brak szacunku i tolerancji dla ludzi bawiących się inaczej? Pozwól, aby każdy sam decydował, co jest dla niego przydatne, co kogoś kręci a co nie. Jak ktoś lubi w nieznanym terenie nawigować w oparciu o słońce w pochmurny dzień- czemu nie ;-))). Skoro lubi. Przewodnik - jak ktoś ma ochotę - pewnie. Ramy tego, co można, niech każdy wyznacza sobie sam ;-))) W oparciu o zdrowy rozsądek, etykę i aktualne ustawodawstwo.
I, aby zamknąć ten wątek i nie bawić się w niepotrzebne dyskusje w typie - o wyższości świąt... ;-)))) - sugeruję, abyś odpowiadając, najpierw uważnie i ze zrozumieniem przeczytał tekst, który komentujesz ;-))) Bo jeśli przeczytasz uważnie moją wcześniejszą wypowiedź, to być może dostrzeżesz, że jest pewna różnica między - "chodzić po..." a "... utrzymać kierunek na określony { dł, szer. geograficzna w oparciu o np. WGS84 ;-))) } punkt".
I w takim przypadku, pomimo pewnej różnicy zdań, jako powstała pomiędzy nami ;-))) uwierz, że bardzo chętnie umówię się z Tobą np. gdzieś na dole, może być Duszatyń. Potem browarek, aby lepiej nam się rozmawiało ;-))) podaję Ci koordynaty Ncośtam, Scośtam i... ?!???... no właśnie?... co? Ty, jako przewodnik prowadzisz mnie do celu ;-))) Tak po... bieszczadzku? ... jak rasowy turysta? bez żadnych takich tam giepeesów, czy innych badziewi ;-)))) Sądzę, że wielogodzinny spacer z Tobą po zboczach byłby ciekawym doświadczeniem ;-)) I nie piszę tego z ironią, czy sarkazmem. Być może te kilka - kilkanaście godzin pzwoliłoby się nam bliżej poznać, być może zaowocowałoby nową, ciekawą znajomością, kolejnymi wypadami... kto wie. Jednym słowem - bezcenne. A za wszystko inne... nie, nie mastercard ;-))) - GPS. Przy następnej okazji sam, albo, gdybyś się zdecydował jednak iść w towarzystwie tego obciachowegi sprzętu ;-))) to również z Tobą odnalazłbym punkt o określonych koordynatach ;-))))
Wiem, że trudno uwierzyć, ale jednak można ;-)))))
I... nie bierz tego do siebie ;-)))). Więcej luzu ;-))))



Odpowiedz z cytatem