Tak sobie pomyślałem... Może Wam być niełatwo - Białoruś nie jest państwem, po którym można jeździć "tak se". Np. do wniosku wizowego trzeba dołączyć zaproszenie, albo ksero paszportu osoby, do której się jedzie, albo też potwierdzenie rezerwacji z hotelu. Obawiam się, że podróż w nieznane z namiotem odpada...Na Białorusi możecie mieć kłopot z noclegiem - hosteli jest kilka i to tylko w Mińsku, noclegi "u ludzi" nie są praktykowane, pól namiotowych raczej nie ma... No i jest obowiązek meldunkowy, który władze traktują bardzo poważnie. My jeździmy do Mińska zawsze pod jeden adres, do tych samych znajomych, więc problemu nie ma, ale to nie przypadek, że ludzi z plecakami się tam nie widuje, podobnie jak nie ma w ogóle turystów na rowerach.
Ale nie chcę straszyć. Faktem jest, że takiego radosnego łazikowania za Bugiem nie próbowałem, wiec może przesadzamLudzie są naprawdę mili, tylko państwo... niekoniecznie.
Aaaa, to na pewno, tam w każdej zagrodzie mieszka mechanikZnajomemu zaczęła kiedyś po drodze przeciekać chłodnica, więc pierwszy napotkany miejscowy mu doradził, że chłodnicę od wewnątrz można uszczelnić... musztardą. Trzeba tylko pójść na ryneczek i zakupić odpowiedni gatunek. I trzeba koniecznie powiedzieć, że chodzi o uszczelnienie chłodnicy! Znajomemu trochę było głupio, bo na ryneczku same babuszki, ale się przełamał i poprosił o musztardę "do naprawy", na co babuszka zapytała rzeczowo: "Ale dokładnie co się zepsuło? Aaaa, chłodnica... To ten słoik będzie dobry"
Edit: znalazłem właśnie info o hostelu w Witebsku![]()



Odpowiedz z cytatem