Tak się składa, że dwa tygodnie temu przeszedłem samotnie większość bieszczadzkiej części szlaku granicznego: Łupków-Balnica (troszkę trzeba pobuszować, aby znaleźć zejście z drogi w Zubeńsku w las - słabe oznakowanie) i Rabia Skała-Wielka Rawka (wyszedłem wcześnie rano z Wetliny przez Paportną), czyli właściwie został mi jedynie odcinek Balnica-Rabia Skała (Okrąglik-Rabia Skała zaliczyłem wcześniej), aby w trzy dni zrobić cały bieszczadzki graniczny.

Nie polecam samotnej wędrówki z namiotem. Wiata na przełęczy pod Czerteżem jak najbardziej nadaje się na przenocowanie, a w pobliżu jest źródełko. Źródełko jest również po słowackiej stronie poniżej Kremenarosa. Byłbym jednak ostrożny co do tego źródła zaopatrzenia w wodę, ale jeśli się nie chce tracić czasu na zejście z granicy, to nie ma rady.Radzę też wziąć wody na drogę ile wlezie.

Sam widziałem rozbity namiot w krzakach na wysokości urwiska na Rabiej.

Generalnie nie polecam samotnej wędrówki z namiotem. Myślę, ze da się zrobić w trzy dni, z tym, że pierwszy będzie najokrutniejszy i polecałbym wyjście nie z Puchatka, ale bardzo wcześnie z Rawek i noclegi na Roztokach Górnych i Balnicy.