Wyjaśnię tylko dlaczego tak emocjonalnie podszedłem do tej kary. Otóż jak już napisałem Gospodyni zażądała kary w pierwszym dniu pobytu. Kategorycznie odmówiliśmy. Stanowczo ale grzecznie. Gospodyni przeszła nad tym do porządku dziennego. Zgodziła się abyśmy kontynuowali pobyt. Sprawę uznaliśmy za załatwioną i szybko o niej zapomnieliśmy. Jednak jak miałem zachować spokój, kiedy po 11 dobach, na chwilę przed wyjazdem, podczas śniadania temat kary wraca jak bumerang. Awantura gotowa...i po co, dla kogo?


