Przy drodze stara tabliczka przystankowa. Chyba pochodzi z dosyc dawnych czasow, bo napis glosi "astanowska awtobusa". A rosyjskie napisy rzadko mozna spotkac na zachodniej Ukrainie.




Przy nowych domach w miejscowosci wystepuja rozne ciekawostki archtektoniczne. Lwy na kolumnach to juz zaden szpan. Przyszla moda na innych przedstawicieli fauny






W wiosce Tersziw rojno i gwarno. W cerkwi jest slub. Wszedzie pelno wypolerowanych aut i przechadzaja sie kobiety w za wysokich obcasach. Niektore nawet radza sobie dziarsko z pokonywaniem kolejnych metrow. Na innych twarzach widac skupienie a w nienaturalnie wygietej sylwetce czuc napiecie wszystkich mięsni.

W lokalnej, przysklepowej knajpce siedzi czesc weselnikow. Jedna z babek czestuje nas weselnym ciastem.



Opowiada ze na weselu jest 150 osob a glowna impreza odbedzie sie we wsi Striłki bo tam maja duza sale. Jednoczesnie z rozrzewnieniem wspomina wesela sprzed 20 lat, gdzie cala wies bawila sie w przycerkiewnej knajpce, w ogrodzie, na ulicy, a w nocy trzeba bylo jezdzic do Sambora po wodke bo we wsi zawsze sie skonczyla. Nie wszyscy przychodzili tak wystrojeni- i zapewnia nas, ze wtedy, na bank bysmy byli zaproszeni na wesele!

Mijamy stacyjke, rzeke Stryj, ktorej brzegi wybitnie zachecaja do biwaku



i w wiosce Suszyca Rikowa odbijamy w pylista droge wspinajaca sie na wzgorze Kundeska.

Przy drodze pasie sie przywiazana klacz i malutki źrebaczek. Konikowi cos wybitnie toperz przypada do gustu bo za nim idzie. Matka konika szaleje, kopie, rży, wydaje bulgoczace odglosy gdy dziecko jej znika z oczu. Probujemy odpedzic konika ale on dlugo nie daje za wygrana.. No tak.. Nie bedzie dobrze jak konik za nami pojdzie i sie zgubi albo zlamie noge, a tym bardziej bedzie bardzo zle jak matka sie zaraz zerwie z łancucha i przyjdzie do nas z pretensjami ze porwalismy dziecko... Na szczecie udaje sie uciec maluchowi,ktory chyba wraca do matki bo na łace zapada cisza.



Wzgorze jest porosle roznistymi burzanami, ale to juz nie wiosenno-letnia łaka... Widac juz oddech zblizajacej sie jesieni :( Wokol piekne widoki na gory i na pogode ktora wlasnie trafia szlag.. Nie zejdziemy jutro sucha stopa do wsi..









Łąka pelna jest roznistych owadow i pajeczakow. Dominuja pasiaste, nakrapiane i takie o blyszczacych pancerzykach. Wiele z nich mam wrazenie ,ze widze po raz pierwszy. Mozna siasc i przygladac im sie godzinami.
Obserwujemy np. jak pajak zjada pasikonika, najpierw go gryzie i dlugo owija pajeczyna.



Niedlugo po rozbiciu namiotu swiergot swierszczy zostaje zagluszony przez miarowe bębnienie deszczu w dach.. Wieczor musimy spedzic w namiocie. Dobrze sie sklada, ze mamy do towarzystwa kahora :)

Rano mgliscie, mokro i duzo chlodniej. Schodzimy do Woli Koblianskiej. Zaraz przed wsia droga robi sie stroma, błotnista i strasznie sliska. Coraz bardziej zaczyna przypominac trase wyscigu pojazdow gasienicowych. Ślady krowich racic z charakterystycznymi poslizgami swiadcza o tym, ze lokalnym krowom, mimo czterech nog rowniez ciezko utrzymac rownowage. Nie wiem czy bydełko z tego powodu przezywa jakies silne stresy- ale jedno jest pewne- krowiego łajna jest na tym zboczu wiecej niz gdziekolwiek indziej. Nie zabralam na ten wyjazd kijkow, jakos tak glupio mi z nimi chodzic po tutejszych wioskach jak jakis zachodni szpaner.. I znowu "narciarz" by za mna wołali A teraz by sie bardzo przydaly, oj bardzo.. Musze sobie znalezc w lesie jakis fajny kijek! Najlepiej jałowcowy! Bedzie sie mozna nim podpieraaaaaaaaaa.... i juz leze jak dluga, zaliczajac uprzednio kilkumetrowy zjazd po brunatnej mazi... No teraz to mamy wolny przedzial z Przemysla jak w banku! ;-)

We wiosce wszystkie sklepy zamkniete i zaczyna coraz mocniej lać... W drodze do Starego Sambora spotykamy kilku sympatycznych grzybiarzy, ale jako ze nie mamy ze soba ani koszyczka ani flaszki z wodka to rozmowa sie jakos nie klei Leje coraz potęzniej a droga niemilosiernie sie dłuzy. Kolejne stare łady i wołgi w szalonym pędzie rozbryzgują kaluze zbierajace sie w dziurach i koleinach. Kolejne nowe auta pełzna w ślimaczym tempie aby sobie czegos nie urwac..

Pojawiaja sie szyby naftowe