Po drodze mamy gorke Mała Ostra z ktorej roztaczaja sie bardzo ladne widoki








Widoki i atmosfere wygrzanej skałki na szczycie tego wzgorza upodobaly sobie takze cale roje latajacych mrówek!! Nie sposob nawet zapozowac przez 3 s do zdjecia bez oganiania sie. Upierdliwe insekty wlaza do oczu, nosa, uszu..





Slonce przybiera juz wieczorne kolorki



a my mijajac stare drogowskazy



docieramy do celu dzisiejszej wedrowki- Kamiennej Ławki i wiaty koło niej sie znajdujacej







Wieczor spedzamy przy ognichu, kielbaskach i degustacjach (pszeniczny etalon bardzo dobry!)



Wiatka okazuje sie byc duzo wieksza niz wydawalo mi sie ogladajc zdjecia. Z 10 osob by sie zmiescilo wygodnie!
Majac wybór ukladamy sie do snu na szerokim stole:



Rano do wiaty zaglada para z kujawskopomorskiego wedrujaca czerwonym szlakiem. Chlopak z zapalem opowiada o minionych noclegach i przygodach. Dziewczyna jakos duzo mniej entuzjastycznie podchodzi do tej wedrowki...

Schodzimy sobie zielonym szlakiem w strone Starego Traktu Kamiennogorskiego. Podziwiajac raz po raz odslaniajace sie widoki Karkonoszy rozwazamy jakie tam musza sie przewalac ogromne tłumy podczas gdy my wedrujemy sobie tu spokojnym lasem...



Ale slowa te zostaly powiedziane w zła godzine... Nagle zaczyna byc slychac potworny jazgot na ktory skladaja sie dzwieki wydawane przez istoty ludzkie pomieszane z dziesiatka roznych melodyjek wygrywanych przez mniej lub bardziej charczace komorki- zbliza sie wycieczka szkolna lub grupa kolonijna... Ida tyraliera szczelnie wypelniajac kazdy milimetr sciezki. Chcemy ich przepuscic ale ida, ida i ida! Jest ich kilka grup- razem chyba z 60-70 osob, jednak poruszajacych sie w tak chaotyczny sposob ze robia wrazenie jakby ich bylo trzy razy wiecej
Jakos udaje nam sie czesciowo przecisnac przez tlum, czesciowo zejsc w las i go przepuscic.. Na jakies 5 minut zapada błoga cisza... Chwile potem rozlega sie ryk silnikow i 4 rozpedzone motory zasuwaja do góry.... Eeeeeee.. Jak one sie miną z ta wycieczka na waskiej sciezce???? Dobrze ze jada w gore a nie w dol- bedzie im latwiej wyhamowac chociaz..

Pozniej juz do Czarnowa nie spotykamy nikogo








Skodusia grzecznie na nas czeka- choc mielismy pewne obawy.. Zostala na dosyc spadzistym gruncie a my zapomnielismy jej podlozyc kamyki pod koła...



Po drugiej stronie drogi domostwo w ktorym mieszka jakis wyjatkowo sympatyczny i goscinny gospodarz...



Dzis odwiedzamy jeszcze tunel pod Przelecza Kowarska. Poczatkowo wogole nie mozemy go znalezc, gdyz linia kolejowa zostala rozebrana. Przedzieramy sie przez roznorakie chaszcze i w koncu sie udaje. Niestety mamy tak totalnie zdychajace latarki ze nie udaje sie oswietlic wnetrza zeby zrobic jakies fajne zdjecie









Robi sie juz dosyc pozno wiec powoli i zakosami kierujemy sie w strone domu, odwiedzajac jeszcze kolo Zlotoryi knajpke orientalna w dawnej stacyjce kolejowej.

wiecej zdjec:
https://picasaweb.google.com/1122023...awyJanowickie#