rok temu we wrześniu szłam z Jaworca przez Łuh, Zawój, dolinę Tworylczyka, Krywe, Hulskie (tam poznałam Henrego, bo kolega z którym wędrowałam to jego dobry znajomy), Zatwarnicę, Sękowiec, Chmiel i koniec końców.. Dwernik. Z tego co pamiętam to trasa cały czas była dość szeroką drogą, na której poradziłoby sobie chyba lepsze auto ale nie daję pewności ale wydaje mi się, że są gdzieś tam zakazy wjazdów. tak patrzę na mapę i dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak wielki kawał żeśmy przeszli (idąc z ciężkimi plecakami, z całym dobytkiem jaki zabrałam na 3 miesiące w bieszczady) a nie wychodziliśmy z rana bo koledze zachciało się jeszcze rąbać drewno na Jaworcu. Padła propozycja byśmy spali na... Otrycie -myślałam, że go zabiję wzrokiem, ledwo do Dwernika się doczołgałam:) Przed północą doszliśmy do Dwernika, właściciel Beleczki jeszcze nie spał więc był na tyle wspaniały że otworzył dla nas sklep. Spaliśmy pod chmurką na Beleczce -niezapomniana noc. A rano była niedziela więc byliśmy zarówno na jednym (ok 8) jak i drugim (po sumie) otwarciu Beleczki, i patrzyliśmy jak miejscowi prosto po sumie elegancko ubrani śpieszyli na otwarcie sklepu i to wyczekiwanie, patrzenie nerwowo na zegarki. A później już tylko konsumpcja :)


Odpowiedz z cytatem
