To trzeba było, turysto drogi, do zakopca jechać, jak się chce z dołu na górki popatrywać. Biesy są dla tych, co po górach chodzą, a nie dla tych co to chcą na szczyty popatrywać znad talerza ze smażonym pstrągiem i z piwskiem w dłoni, bohatersko walcząc przy tym ze sraczką. Tak się składa, że widoków na szczyty z dołu tutaj za wiele nie uświadczysz. Z UG widać niezbyt fotogeniczną Wielką Rawkę i kawałek Szerokiego Wierchu, ewentualnie jeszcze mniejsze kawalątko Caryńskiej. Z Wetliny - Hnatowe Berdo, Smerek i Osadzki, a i to nie zewsząd. Poza tym tylko zalesione, okrągłe kopki, podobne do siebie jak dwie krople piwa.
Benzyna jest obecnie po niecałe sześć zeta, powiedzmy po 5,85. Policzmy - 70 : 5,85 = 11,96, w zaokrągleniu - dwanaście litrów na sto. Rzeczywiście, bardzo ekonomiczne to Twoje auto. Co to jest? Żuk? A może Warszawa?
Jeśli dla Ciebie Biesy są tożsame z Soliną, to pozostaje jedynie szczerze Ci współczuć. No ale w sumie racja - w takiej Wołkowyi, jak sama nazwa wskazuje, wilki wyją. A może i kąsają. Nie ma co ryzykować i wychylać nosa poza Solinę, no może ewentualnie Polańczyk.
EDIT:
A do rechotów przedmówców ochoczo się przyłączam![]()



Odpowiedz z cytatem