Ha! jak ja uwielbiam te tematy...

a mi się marzy STRATEGIA ZRÓWNOWAŻONEGO WYSŁANIA WSZYSTKIEGO W CH...Ę (czy może nawet gdzieś dalej)
a więc:
1) Polańczyk i powinien stać się wielkim, promowanym w całej Europie uzdrowiskiem. Powinien powstać projekt nowoczesnego, stojącego na najwyższym poziomie świadczonych usług centrum rehabilitacyjno - uzdrowiskowego, z wodą sprowadzaną z innych uzdrowisk (a może również z Czarnej np ?), z tężniami, basenami, SPA i wszystkimi innymi możliwymi bajerami. Głównym targetem powinien stać się schorowany, bogaty klient, który właśnie w Polańczyku będzie miał możliwość podreperowania swojego zdrowia w pięknych okolicznościach przyrody. Zatrudnienie w tym ogromnym, nowoczesnym centrum powinni znaleźć w pierwszy rzędzie mieszkańcy Bieszczadów, oczywiście odpowiednio przeszkoleni. Wstęp do centrum zarezerwowany byłby tylko dla pensjonariuszy oraz osób odwiedzających. Centrum powinno być tak wspaniałe i tak ogromne, żeby zapewnić dobrobyt pozostałej części mieszkańców Bieszczadów (tych stałych, nie okresowo - napływowych).
2) Likwidacji powinna ulec cała pozostała baza turystyczna i gastronomiczna. Żadnych parkingów, hoteli, pensjonatów, agroturystyk, baz studenckich, schronisk. Knajpy, sklepy - owszem - zawsze były, w wymiarze skrojonym dla mieszkańców. W bardzo krótkim czasie spowodowałoby to odwrót od Bieszczadów turystyki masowej, przypadkowej, destrukcyjnej dla samych Bieszczadów.
3) W celu pozbycia się z Bieszczadów pozostałych turystów oraz uniknięcia powrotu tych, którzy wciąż wspominają jakie to były dzikie Bieszczady np 15 lat temu (jak ja jednak jestem stara, że tej dzikości nie widziałam nawet 30 lat temu ) powinno się wprowadzić na głównych szczytach ruchome atrapy imitujące tzw "stonkę", ażeby ci wytrawni turyści lornetując bieszczadzkie zakamarki z dzikich i nieskalanych ręką i nogą ludzką połonin ukraińskich wciąż myśleli, że w Bieszczadach tłumy i że lepiej jednak jeździć na wschód...
4) Następnie, należałoby przeprowadzić jednorazową akcję oczyszczenia Bieszczadów ze śmieci zalegających po okolicach, będących świadectwem bujnej turystycznej przeszłości. Grodzenie szczytów i ułatwienia na szlakach samo by się rozwiązało - nie byłoby przed kim grodzić i komu ułatwiać.

I WTEDY NARESZCIE BYŁOBY PIĘKNIE I SPOKOJNIE.