Cytat Zamieszczone przez skyrafal Zobacz posta
faktycznie misiekjakub - skrajności tu nie znajdziesz właśnie patrzę i patrzę na to "pomiędzy" tylko jakoś nie widzę tego w skali makro

natomiast bez problemu zauważam strukturalne bezrobocie, brak perspektyw na stałe zatrudnienie na miejscu, bo gdzie ? zakładów otwierać nie wolno
zjawisko "mrówek" to też dlatego, że się tak wszystkim przelewa.
do tego powolne wyludnianie miejscowości i mała liczebność klasy średniej.

to wszytko jest wg Ciebie środkiem, czymś pomiędzy etc.
no cóż - jeśli za punkt odniesienia przyjąć Sierra Leone czy to faktycznie jest nieźle.
Mówisz o stanie obecnym. A ja myślę o tym, co mogłoby być, gdyby znalazł się ktoś, kto pomyśli, jak wykorzystać potencjał. Dostrzegasz strony słabe i zagrożenia, to dostrzeż też strony mocne i szanse. Owszem, obecnie dominujący model "rozwoju" degraduje potencjał, osłabia go, a wzmacnia zagrożenia. Potrzebny jest ktoś, kto się tym energicznie zajmie, ale nie fasadowo i nie z siłą pani urzędniczki w pośredniaku - na szczeblu powiatu, województwa. Można wymyślić różne rzeczy i dostać na nie furę kasy z funduszy wojewódzkich czy z Unii, tylko trzeba wiedzieć czego się chce, wiedzieć jak, naprawdę chcieć, mieć talenty negocjacyjne, żelazną siłę woli i niezłomną wiarę w to, co się robi, i kochać to, co się robi. Ja mieszkam w kraku i właśnie obserwuję, jak niemożliwe staje się możliwe, na swoim fortecznym podwórku (Twierdza Kraków, zespół zabytków zaniedbany tak, że Biesy przy tym to druga Japonia). Równolegle obserwuję losy programu rewitalizacji Twierdzy Przemyśl, który właśnie się załamuje. Nie, nie dlatego, że Przemyśl to Polska B, C czy D, tylko z powodu takich a nie innych ludzi, którzy go prowadzą. Wiem, rewitalizacja zespołów zabytkowych fortyfikacji to inna bajka. Ale pod względem planowania strategicznego i realizacji tych planów, to jest to samo. Da się, choć kosztuje to mnóstwo pracy i lata cale czasu (w Kraku zajęło 10 lat, a jesteśmy wciąż na początku drogi). Ale jednego jestem pewien - potrzebni są właściwi ludzie, to wtedy można byłoby wydębić kasę na sensowną rewitalizację Bieszczadów, i to niewąską. Nawet w obecnym gorsetogąszczu prawnym. Ale to jest strategia i robota na lata, a wszyscy chcą się nachapać szybko, tu i teraz, żeby żyć na jakimś tam poziomie. Jak już ten poziom osiągną, to zobaczą, że w istocie nic nie mają, tylko pozory, a stracili coś, czego istnienie i posiadanie uważali za oczywistą oczywistość i rzecz niezmienną. Widziałem takie sytuacje. Nic na to nie poradzę. Cuda nie dzieją się natentychmiast. I w ogóle rzadko się dzieją.

Dixi.