Sonka, młodzi i operatywni wyjeżdżają i nie wrócą, aby tu inwestować. Po prostu przy takich obostrzeniach nikt tutaj nie zainwestuje, bo do inwestowania musi być "klimat", a nie kłody pod nogi. Wcale nie chodzi tu o ziemniaki na połoninach czy budowanie wielkich fabryk.
Podam analogię dlaczego nie wrócą. Chcesz pojeździć rowerem. Wybierzesz ścieżkę leśną, wytyczoną ścieżkę rowerową czy oranisko ? Pewnie, po oranisku od biedy można, tylko, że zanim Ty przejedziesz 500m inni zrobią 5km. Jeszcze raz podkreślam - muszą być przyjazdne przepisy.

Co się tyczy tego wylewania fekaliów itd. Misiek, widzę, że jesteś z Krakowa. Czy Ty pompujesz szambo na trawnik ? Pewnie nie, bo masz kanalizację. Tylko żeby ją mieć ktoś ją musiał wykonać. Żeby ją wykonać trzeba było ją zaprojektować, zaplanować i uzyskać zgody, prawda ?? To teraz spróbuj to zrobić w Bieszczadach. Zaraz ktoś wyjedzie Ci z pismem, że trzeba robić cuda na kiju za 2mln zł, bo tu kopać nie wolno i tam też nie wolno, bo tu są robaczki, a tam raz w roku przychodzą żabki na sex i jak im zrobisz inwestycję to się nie posexują, więc wymrą. Tak to właśnie wygląda w praktyce.
Więc gówna nadal leją się do Soliny, reszta to pije - ale przyroda jest nietknięta choć tonie w gównie. Remedium na to wszystko jest proste - podnoszenie nasycenia wody chlorem do granic możliwości i muzyka gra.

Ostatnie i chyba najważniejsze.
Sonka, Ty chyba zapominasz, że jezioro Solińskie i ZEW to sztuczne twory. Mało tego - to jezioro zmieniło w Bieszczadach dosłownie wszystko i zacznę od klimatu a skończę na ludzkiej mentalności. Zmieniło nie tylko Bieszczady, ale i całą rzekę San
Teraz wyobraź sobie, że tego nie ma. Ktoś w 2012r postanowił wybudować sztuczne jezioro i ZEW, bo stwierdził, że zamiast setkami km ciągnąć prąd w Bieszczady można go w sposób ekologiczny wyprodukować na miejscu, a przy okazji wyregulować, aby zmniejszyć zagrożenie powodziowe.

Otóż daję głowę, że coś takiego byłoby dziś absolutnie niemożliwe (pomimo, że masz na to pieniądze) i to paradoksalnie ze względów ekologicznych. Wiesz ile natur2000 by to zalało ? A jaka potężna zmiana w wschodniobeskidzkim parku chronionego krajobrazu ?
Na szczęście gdy planowano tą budowę jeszcze przed wojną ludzie mieli głowę na karku.

Jeszcze takie pytanie do Ciebie Sonka. Wyobraź sobie, że nie ma jeziora i ZEW - czy w imię tych wszystkich natur2000, parków, obszarów i pseudo-ekologii będziesz regularnie partycypować w kosztach likwidacji skutków corocznych powodzi i podtopień ?? No i tu się schody zaczynają, prawda ??