Dobrze, ale nie chodzi tutaj stricte o kanalizację.
Podałem tylko przykład jak to działa, a konkretnie nie działa, bo Solina jak brudna była tak jest i pewnie długo jeszcze będzie. Było to i jest faktem z którymi się nie dyskutuje.
Dlatego przytoczyłem przykład CH, bo w tym kraju taka sytuacja jak w Bieszczadach byłaby po prostu niedopuszczalna. Szczególnie w sytuacji, gdy Solina jest rezerwuarem wody pitnej dla tysięcy ludzi z Ustrzykami Dolnymi na czele.

Bardzo się cieszę, że są osoby które jednak w Bieszczady chcą wracać tylko właśnie - praca na odległość czyli rodzynek. Wszystko są to pojedyncze przypadki ludzi, którzy poza kreatywnością i pewnym pomysłem na życie w Bieszczadach muszą posiadać bardzo dużą odporność psychiczną i samozaparcie oraz siłą rzeczy pewne zabezpieczenie finansowe.
Trzeba też umieć poruszać się w przepisach.
Oczywiście - jeśli ktoś np. jest tłumaczem językowym, posiada sklep internetowy, programistą, pisarzem, plastykiem to faktycznie może sobie żyć w środku natury2000, cieszyć się że żabki skaczą, ptaszek śpiewa. Wyciągnie laptopa, odbierze pocztę, zrobi swoje i sprawdzi stan konta on-line.

Co się tyczy zbiornika w Czorsztynie na przykład. Pamiętam dobrze jakie cuda na kiju wyprawiali ekolodzy, jakie były awantury zielonych, podburzanie ludzi, zastraszanie co będzie etc.
Dziś gdy się okazało, że zbiornik uratował wiele wsi przed zalaniem nikt nie dyskutuje. Zwierzątka przeniosły się gdzie indziej i jakoś to się wszystko fajnie kręci, a miejscowi ludzie zyskali na turystyce.
Ci wszyscy protestujący wtedy ekolodzy okazali się kompletnymi debilami i ignorantami dla życia ludzkiego.
Powtórzę się po raz kolejny. Uważam, że wszyscy ci "ekolodzy" powinni osobiście uczestniczyć w likwidacji skutków powodzi i to za swoje.
Jakby jeden z drugim musiał komuś odbudować dom to zaręczam, że już w pierwszym dniu diametralnie zmieniłby poglądy.