Dlaczego większość podchodzi do ludzi i samochodów z Warszawy z pewna dozą niechęci
Kilkanaście lat temu moja mama pracowała jako pielęgniarka w naszym ośrodku zdrowia.Sezon letni był wtedy jakiś taki mocno chorobowy a lekarz w ośrodku jeden.Na to wszystko wpada rodzinka z ww miasta i wpycha sie na bezczelnego do gabinetu lekarskiego poza kolejnością.
Argumentując że /Panie doktorze-my poza kolejnością bo my z Warszawy/. Odpowiedź lekarza była szybka i zdecydowana./Przykro mi bardzo ale lekarstwa na to nie wymyślono/
Przepraszam za ten OT