Po pierwsze, przepraszam, że rzadko tu zaglądam:) Ale takie życie...
Prezentacja nie jest katastroficzna, tylko oparta na faktach, a że skutki pewnego działania są katastrofalne, to tacy ludzie jak Ty, odbierają tę wizję jako katastroficzną:) A czy jest pseudonaukowa...cóż. Może wiesz o autorze więcej niż ja. To się wówczas z Tobą zgodzę
Ale to nie najważniejsze. Zarzucasz mi, że jestem wrogiem inwestycji. Nie, nie jestem. Tylko przyzwyczaiłem się do tego, że tzw inwestorzy nawet odrobinkę nie szanują stanowiska ludzi broniących pewnych wartości, które inwestorom są obce. Konflikt dwóch wartości - łapczywej chęci zysku i szacunku dla piękna Natury - ma to do siebie, że strona 'inwestorska' ma kompletnie gdzieś racje drugiej strony. Dlatego generuje analogiczną postawę u przeciwników. Bo co im zostaje innego?
Obejrzałem sobie zachodnie podejścia do inwestycji w terenach o unikalnych walorach przyrodniczych. Powiem tyle - dopóki polscy inwestorzy nie staną się spolegliwi wobec postulatów obronców przyrody w takim stopniu jak inwestorzy zachodu, konflikt będzie istniał. Rozumiem Twoje racje i postulaty. Ba, uważam, że masz rację w 100%. Rozwój gospodarki jest ważny. Ale denerwuje mnie twoja arogancka postawa wobec tych, którzy usiłują bronić innych wartości. W ogóle ich nie słuchasz, tylko co najwyżej naśmiewasz się z nich, albo bagatelizujesz. To nie jest postawa człowieka potrafiącego iść na kompromis. Dlatego przegrywasz. Przegrywają wszyscy, którzy postępują podobnie. A druga strona odruchowo chowa się w podobnym pancerzyku niezrozumienia. Bo po co dawać palec? Żeby rękę odgryźli?
Co tam prawo ochrony przyrody...olać prawo. My będziemy robić kasę! To się liczy i tylko to. Egoizm grupy staje się udręką społeczeństwa. Łamie się prawo, oszukuje, zastrasza nawet (są takie przypadki), bo ktoś chce sobie mająteczek powiększać. Nawet wówczas, gdy inni obiektywnie zaczynają przez to tracić (np własciciele agroturystyk, pesjonatów i td, itp).
Przykład: kilkadziesiąt osób nad pewną rzeką żyło z wynajmu pokoików dla wędkarzy. Ale pojawił się pan, który stwierdził, że zarobi na regulacji rzeki i przeforsował m.in. wycinkę kilku tysięcy drzew nadbrzeżnych (ponoć przez te cholerne drzewa powodzie nękały ten obszar od wieków). On zarobił, połamano i skopano do reszty prawo ochrony przyrody (park krajobrazowy), wygoniono wędkarzy, stracili wynajmujący kwatery. To nie najdrastyczniejszy przykład. W skali kraju mówi się o tysiącach takich sytuacji. Jestem przeciwny takim inwestycjom, które jednocześnie godzą w interesy innych oraz naruszają prawo i sprowadzają je do poziomu i jakości szmaty. I to krytykuję, na to się nie zgadzam. A nie na wszelkie inwestycje.
Onegdaj postulowałem np, aby w Kotlinie Jeleniogórskiej stworzyć warunki do inwestycji w przemysły nieuciążliwe (również dla krajobrazu, który jest bodaj najważniejszym elementem wśród wartości poszukiwanych przez turystów). Ale tu nadal obowiązuje myślenie 'może być nawet huta, żeby wybrali na następną kadencję'. Inwestorzy wykorzystują tę słabość polityków, a ci drudzy w jej imię dają d... na całej linii jako władza. Eh...dużo by pisać.
Kończąc - wolność pojmowana przez Polaków jako prawo do olewania praw innych, znajduje odzwierciedlenie w istnieniu wielu konfliktow. M.in. na polu ochrony przyrody. Ale takie pojmowanie wolności stawia nas w rzędzie narodów barbarzyńskich. I to jest po prostu smutne.
Pozdrawiam,
Derty




Odpowiedz z cytatem