Mam podsumowania sezonu w moim grajdole - ogólnie dało się zaobserwować spadek liczby wizyt turystów w regionie. Ale... Karpacz i Gołębiewski czy Świeradów przeżywały ponoć oblężenie. Tak więc może drogie 'kurorty' cieszą się zainteresowaniem, bowiem mają klientelę pochodzącą z bardziej zamożnej części społeczeństwa, a bidokom kryzys zagląda w oczy to i nie jadą na wakacje? Może to nie poziom zainwestowania Bieszczad decyduje o wielkości ruchu, a zwyczajnie zamożność społeczeństwa? Bym nie pękał i poczekał na lepsze dni:) Szkoda tylko, że w tym czasie wiele przedsięwzięć może upaść. Punkt startu w przypadku kolejnego boomu będzie niżej.
Pozdr
D.


Odpowiedz z cytatem