Dawno, dawno temu, gdy jeszcze zgłębiałem tajniki królowej nauk, spotkaliśmy się w kilka osób u Marka, by pouczyć się do kolokwium. Nagle ściemniło się i nadeszła burza. Co ja mówię burza, to był kataklizm. Pioruny biły raz za razem, dom trząsł się w posadach...aż nagle, jeden z piorunów trafił...może w dom, może w drzewo obok domu, trafił tak, że skóra zjeżyła się na karku, a huk był niesamowity.
Wśród nas była Ania, dziewczę dziewicze, ułożone niesamowicie poprawnie, po prostu święta Ania. I wtedy, gdy tak huknęło, rąbnęło...ujrzeliśmy w świetle błyskawicy ogromne przestraszone oczy Ani i usłyszeliśmy jej głos:
" Ale p..[ (Regulamin, punkt 17.2)] ...!!"
I nikt się nie zdziwił jej słowom...bo na prawdę p...[(Regulamin, punkt 17.2)]...