Los zachichotał sobie raz jeszcze...Rysio, bohater moich historii z życia wziętych zmarł w Sylwestra, może nawet w czasie pogrzebu Piotra?
Staliśmy przed klatką schodową i gapiliśmy się w nekrolog...Rysio...żył lat 53..przechodząca z laską w ręku staruszka zatrzymała się...przeczytała...
- Szkoda Rysia, powiedziała. Przychodził czasem do mnie i pomagał posprzątać mieszkanie...za nic, ot tak za darmo. Dobry to był człowiek.
Zadumaliśmy się...czy o nas ktoś kiedyś powie "dobrzy to ludzie byli"?



Odpowiedz z cytatem