Cholera, tego pieca też będzie szkoda... A cieszyłem się, że knajpa mu drugie życie dała...

Co do potrzeby istnienia marketu, to nie wnikam, nie znam tamtej części Bieszczadów, bywam tylko przejazdem. Ale jeśli nawet ma tam powstać lidl, biedrona czy inny biedroń, to na miłość boską niech to nie będzie banalny kloc z prefabrykatów, identyczny jak wszędzie indziej... Za komuny stawiano bloki na jedno kopyto, a teraz - markety...