Pod koniec ostatniej wycieczki rowerowej siedzieliśmy z Tarasem na stacji w Solotvinie (zaraz przy Cisie, przy granicy z Rumunią)...

Spotkaliśmy ponownie Słowaka Josifa(wraca z Rodnianów) i w tak transkarpackim języku i kompanii rozmawialiśmy o podzielonych górach i narodach granicami.



Aż się Josif wypowiada do Polaka Piotrka(mnie) i Ukraińca Tarasa:

Kdybych se narodił pred sto lety... v tomhle meste..."

Ja podłapuję i przez chwilkę śpiewamy. Fakt, 100lat temu byśmy żyli w jednej krainie. A piosenka jest z kolei... Czecha, Jaromira...

Piękny czas.