Tym razem byłam na Krymie zupełnie inaczej - "służbowo" jako pilot grupy autokarowej.
Muszę przyznać, że spełniłam moje ciche i tajne marzenie - aby się chociaż raz tam przespać w porządnym hotelu i móc się pomalować
Mieszkałam w Ałuszcie.
Grupa była bardzo sympatyczna i wesoła - z Dolnego Śląska, zazwyczaj potomkowie repatriantów z okolic Tarnopola.
Wracając zahaczyliśmy też o Tarnopol i Lwów.
Ale najważniejsze, że zupełnie niespodziewanie w Grocie Golicyna spotkałam Don Enrico !
Niestety ponieważ ja byłam "służbowo" nie było możliwości spełnienia tam toastu szampanem, do czego ta grota służyła.
Fotorelacja za 3-4 dni jak się nieco ogarnę.




Odpowiedz z cytatem
Zakładki