Basiu.
Przed sobą samym tłumaczę się z mojej wieloletniej nieobecności w górach brakiem możliwości czasowych i finansowych, i w zasadzie taka jest prawda. Kilkanaście lat temu pracowałem przez całe wakacje w Zakopanem, i oczywiście chodziłem w góry, poznałem wtedy większość tatrzańskich szlaków, ale było to możliwe dzięki bliskości miejsca pracy i mieszkania, a w związku z moją pracę mieszkam w całej Polsce; Leszno, które wpisałem tutaj jako moje miasto, też jest tylko miejscem pracy, długiej delegacji. Dobrze, że jest blisko Sudetów, wszak mogłem pracować w Trójmieście, na przykład.
Czas i teraz muszę wyrywać pracy, kraść rodzinie, ale coś się jednak zmieniło. Moja stara pasja, to słowa: od „zawsze” czytam i piszę, przeczytałem tysiące książek i napisałem tysiące stron najróżniejszych tekstów. Druga zaczęła się, gdy po długiej przerwie ponownie stałem się posiadaczem samochodu. No i stało się tak, jak u wielu bywalców tej strony: każdy wyjazd w góry nie zaspakajał potrzeby, a ją wzmagał. Bywa, że już nazajutrz po niedzielnym wyjeździe, brakuje mi gór i szlaku, już chciałbym jechać.
Ale takie pragnienie na pewno jest Ci znane:)
Oj, chyba rozgadałem się.
Do zobaczenia kiedyś na szlaku, Basiu.


Odpowiedz z cytatem