Strona 1 z 7 1 2 3 4 5 6 7 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 67

Wątek: Chodźcie dopóki macie światłość...

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    716

    Domyślnie Chodźcie dopóki macie światłość...

    Korzystając z zapowiadanej na sobotę pięknej pogody postanowiłem już poszukać jesieni w Bieszczadach aby nie okazało się jak w zeszłym roku, że zamiast jesieni znalazłem zimę. Inspiracją do wędrówki był przeczytany w ostatnich (mam nadzieję że jednak nie) "Skarbach Podkarpacia" artykuł Szymona o Balnicy. Popatrzyłem na mapę jak by tu zapętlić trasę i przypomniałem sobie o relacji Kusto z położonej niedaleko Hyrlatej i jej połoninkach. Tak więc trasa została zmieniona a Balnica jeszcze poczeka.
    Poprzedniego dnia przyglądam się o której zaczyna dnieć a o której ściemniać - wychodzi na to że mam pełne 12h na wędrówkę. Rano pobudka jeszcze przed nastawionym budzikiem (pewnie z wrażenia ), oporządzam się i psa, którego mimo 2 możliwych problemów postanawiam jednak zabrać - strasznie litościwie w oczy patrzył jak już zobaczył plecak. Jednym z powodów był nakaz prowadzenia psa na smyczy i w kagańcu (kagańca szczególnie nie lubi) w parku Połoniny a drugi problem już po "naszej", polskiej stronie - dowiedziałem się że dokładnie tydzień wcześniej teren po którym zamierzałem się poruszać został "zbombardowany" szczepionkami na lisy (na wiosnę złapał takie 2 i lekko odchorował). Tydzień to trochę mało ale uzyskałem też informacje że w tygodniu były deszcze z ostatnim z czwartku na piątek więc miałem nadzieję, że szczepionki albo zostały zjedzone albo ich zapach spłukany.
    Na zewnątrz dość mocno wieje (ach, te sławne "dukielskie wiatry"), mam nadzieję że w Bieszczadach będzie spokojnie. Jadę jak zawsze "dolną" drogą przez Moszczaniec. Tam między Moszczańcem a Wisłokiem pierwsza przygoda - jest tam dość mocny zakręt z górki, coś mnie tknęło aby zwolnić. W połowie zakrętu widzę sarnę na drodze, omijam ją tym łatwiej że wygląda na całkiem oszołomioną. Wyjeżdżając już na prostą widzę dostawczaka na awaryjnych. Zatrzymuję się i dowiaduję że właśnie przed chwilą miał kolizję z sarną, samochód nie nadaje się do dalszej jazdy, światła i chłodnica rozwalona. Na szczęście kierowca cały, pomocy nie potrzebuje więc ruszam dalej jednak już o wiele spokojniej - GPS pokazuje mi czas przybycia na miejsce startu akurat na początek świtu więc nie mam co się spieszyć. Po drodze zatrzymuję się jeszcze na przełęczy pod Matragoną i w porannym świetle oglądam Smerek i przyległości.
    Zjeżdżam do Żubraczego, parkuję przy drodze i wpierw wyruszam w poszukiwaniu dojścia do cmentarza który jest a jakoby go nie było. Udaje mi się znaleźć dojście do niego, nikt na mnie nie krzyczy i po chwili już jestem przy grobie księcia. Okazuje się że teraz ma 2 nagrobki - stary nagrobek, który leżał w trawie też jest teraz postawiony. Idę jeszcze na grób Janusza - widać że zadbany.
    Schodzę do drogi i nią udaję się do miejsca, gdzie wg zdjęć lotniczych powinna być droga w kierunku grzbietu Hyrlatej. Po drodze jeszcze muszę przejść przez Solinkę, mostku nie ma ( ) więc trzeba zzuć buty i przejść w bród. Ciągnę się w górę, tętno zaczyna szaleć. Po chwili na drzewach przy drodze znajduję oznakowania szlaku wyznaczonego z Cichej Wody na Hyrlatą - pokrywa się ze śladem jaki mam w GPS-ie. Dochodzę na grzbiet, tam dopiero znów daje o sobie znać zimny wiatr z południa - wcale się nie uspokoił. Tym razem jestem już przygotowany i pewnie nawet mała zadymka śnieżna nie przerwała by mi wędrówki. W każdym bądź razie czapka na głowie jest a rękawiczek nie wyciągam tylko dlatego, że nie chce mi się ściągać plecaka. Wędruję dalej grzbietem ciągle trzymając się szlaku aż wyprowadza mnie na skraj Wielkiej Polany z jednoczesnym ostrzeżeniem że zaraz mogę zostać zastrzelony!!! Śpiewać nie umiem więc tylko groźnie pokasłuje mając nadzieję że ewentualny myśliwy nie weźmie mnie za jelenia na rykowisku.
    Na Hyrlatej krzyż z jakże pasującym do mojej dzisiejszej wędrówki cytatem: "Chodźcie dopóki macie światłość aby was ciemność nie ogarnęła".
    Wchodzę kawałek w las aby ochronić się od wiatru i zalegam na odpoczynek.
    IMGP3690_600.JPGIMGP3693_600.JPGIMGP3694_600.JPGIMGP3695_600.jpgIMGP3697_600.JPGIMGP3698_600.JPGIMGP3701_600.JPGIMGP3704_600.JPGIMGP3706_600.JPGIMGP3710_600.JPG

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar joorg
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    2,335

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
    Korzystając z zapowiadanej na sobotę pięknej pogody postanowiłem ...
    Czytając ..dochodzę do przekonania ,że warto rano wcześnie wstać...super się zaczyna, a to pierwsze zdjęcie tuż przed wschodem piękne .
    ps. ale masz psa po tych dwóch szczepionkach zaszczepionego na wściekliznę dobrze ,że tak się skończyło.
    "dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
    Pozdrawiam Janusz

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    716

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Cytat Zamieszczone przez joorg Zobacz posta
    ...ale masz psa po tych dwóch szczepionkach zaszczepionego na wściekliznę dobrze ,że tak się skończyło.
    W sumie groźnie chyba nie było, odchorował przez dzień i wrócił do sił

    Wracając do wędrówki.
    Zanim zaległem na odpoczynek jak zawsze poszukałem triangula na szczycie. Na tym kamieniu są wyryte litery T.G.P. - zna ktoś rozwinięcie tego skrótu? Tu należą się wyjaśnienia skąd takie zainteresowanie. Na zdjęciu które dawałem http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post137626 jest kamień który był (?) na jednym ze szczytów BN, które na WIG-ówce są oznaczone jako punkt trygonometryczny i taka jest moja teoria rozwinięcia tego skrótu. Aby teorie potwierdzić szukam przy każdej okazji na szczytach podobnych kamieni, jednak do tej pory nie udało mi się takowych znaleźć.
    Z polany podszczytowej robię jeszcze zdjęcie Solinki otulonej wkoło lasami. Wyznaczony szlak skończył się na Hyrlatej ale dalej prowadziła dość widoczna ścieżka, która gdzieś za Rosochą zmieniła się w drogę zwózkową. Po chwili orientuję się że to jednak nie jest ta droga którą chciałem zejść do Roztok i decyduje się pochaszczować na południe do tej właściwej. Okazało się, że to był ostatni moment na to - po drodze przechodzę samymi początkami wąwozów strumieni, parędziesiąt metrów niżej musiałbym więcej wysiłku włożyć w pokonywanie tych wąwozów. Znajduję tę drugą drogę i nią schodzę do pierwszego strumienia, który udaje się pokonać po kamieniach. Tam spotykam grupę turystów udających się na Hyrlatą - trochę im zazdroszczę, pogoda zrobiła się piękna, niebieskie niebo pozwala przypuszczać, że będą mieć lepsze widoki Później jeszcze jeden strumień przekroczony po mostku ze słupów betonowych i już jestem w Roztokach Górnych. Hyrlata okazała się nie taka straszna jak myślałem
    Czeka mnie podejście droga asfaltową na przeł. Nad Roztokami gdzie mam zamiar zrobić następny dłuższy odpoczynek. Po drodze wypatruję krzyża oznaczonego na mapie ale chyba go przegapiam - widzę tylko figurkę M. Boskiej ale tak teraz myślę, że jednak była trochę dalej niż oznaczony na mapie krzyż. Po chwili droga wchodzi w las i już widać wzdłuż drogi powojenne pozostałości. Po następnym zakręcie nagle jestem już na przełęczy. Pusto, tylko jedno małżeństwo właśnie wysiada z samochodu i po chwili rusza w kierunku Okrąglika. Ja siadam na kawale betonu już po słowackiej stronie i posilam się a właściwie to pies mnie obżera. Od strony słowackiej widzę zbliżającą się dużą grupę turystów, nie idą jednak na przełęcz ale skręcają w stronę źródła Cirohy więc rezygnuje z jego odwiedzenia tym bardziej że na razie picia mi nie brakuje i zamierzam uzupełnić go dopiero przy powrocie.
    Planując trasę wędrówki "rzutem na taśmę" dowiedziałem się że warto zejść jeszcze do nieistniejącej wsi Ruské ze względu na najstarszy (prawdopodobnie) trakt brukowany Porta Rusica jak i zwiedzenie terenów nieistniejącej już wsi w szczególności cmentarzy z IWŚ. Dokłada to trochę kilometrów do wędrówki ale będąc tak blisko grzechem było by nie zwiedzić. Jako że są to tereny Narodowego Parku Połoniny pies dostaje oprócz kanapek również kaganiec, jednak nie mam sumienia mu go zakładać i tylko zapinam mu na szyi mając nadzieję że w przypadku spotkania z jakimś nadgorliwym formalista ujdzie mi to płazem. Zaczynam schodzić w stronę wsi Ruské patrząc pod nogi za zabytkowym brukiem...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  4. #4
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,051

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
    Na tym kamieniu są wyryte litery T.G.P. - zna ktoś rozwinięcie tego skrótu?
    Kiedyś pokazywałem na forum zdjęcie starego (przedwojennego) słupka granicznego stojącego gdzieś między Przełęczą Pod Czerteżem a Rabią Skałą. Jak znajdę to zdjęcie to wkleję raz jeszcze. Tamten słupek wyglądał identycznie jak ten, którego zdjęcie wkleiłeś. Ja sam długo szukałem rozwinięcia skrótu T.G.P. i nie znalazłem. Jeżeli jednak tamten słupek stoi cały czas w miejscu, w którym go oryginalnie postawiono, to z pewnością nie ma nic wspólnego z triangulacją geodezyjną, znajdował się na łagodnie wznoszącym się stoku, z całą pewnością nie mógł to być punkt triangulacyjny.

    EDIT Znalazłem

    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 09-10-2012 o 18:38
    Czterech panów B.

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Ciekawa relacja, urocze połoninki na Hyrlatej.
    Tak mi się przypomina jak to 2 lata temu zalegaliśmy na nich w czasie RIMB-u

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    716

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Kiedyś pokazywałem na forum zdjęcie starego (przedwojennego) słupka granicznego stojącego gdzieś między Przełęczą Pod Czerteżem a Rabią Skałą.
    Dysponuje ktoś mapami jak przebiegała granica w tych rejonach od odzyskania niepodległości do IIWŚ - WIG-ówka nie wystarczy. Troszkę liznąłem już historię i wiem że granica dość ruchoma tu była - ale to co liznąłem to zaledwie kropelka

    Jedziem dalej.
    Już po chwili wchodzę w las, droga na razie jest szutrowa ale kawałek dalej widzę równą kamienną nawierzchnię. Kawałek dalej równie zabytkowy przepust pod drogą. Przy drodze jest jeszcze następne źródełko obudowane na kształt psiej budy. Zaglądam tam wraz z psem ale mnie zniechęca widok pływających rybek (?) - na oko miały z 5cm . Po chwili wychodzę z lasu i przede mną rozpościera się widok na dolinę wsi Ruské - pięknie. Droga wije się serpentynami na dół, ja ścinam zakręty ścieżkami zostawiając na powrót przejście drogą przypuszczając że będę już zmęczony a idąc drogą wprawdzie będzie dalej ale bez ostrego szturmowania zbocza. Co kawałek przy drodze widzę zaparkowane samochody, spośród krzaków dochodzą mnie głosy grzybiarzy, co mnie trochę dziwi mając na uwadze to że jednak jestem na terenie parku. Któryś z kolejnych skrótów wyprowadza mnie pod pomnik postawiony w 1974r a poświęcony żołnierzom Armii Czerwonej. siadam pod pomnikiem i ciesze oczy rozpościerającymi się widokami. Po chwili wzrok skupia się na bliższym planie i z zaskoczeniem (bo przecież otaczają mnie grzybiarze ze wszystkich stron) widzę przed sobą "pole kań". Jest ich dużo a ja jestem zły, bo nie mam jak ich zabrać mając przed sobą jeszcze sporo km. Dziwię się Słowakom, że tych grzybów nie zbierają.
    Schodzę dalej skrótami w dół i już na ostatnim takim ścięciu zrzucam wreszcie kapote z grzbietu. Słońce przypieka już mocno a jako że jestem niżej to wiatr nie jest już tak dokuczliwy. Na wycieczkę zabrałem 1.5l + 1l picia, opróżniam już do końca tę litrową z nadzieją, że uzupełnię ją w powrotnej drodze na przełęczy. Skróty się skończyły i wędruję szutrową drogą, która niebawem zmienia się w asfalt a przy niej pojawia się coraz więcej różnego rodzaju "daczy". Wykonane są na tysiąc sposobów - są domki drewniane, wozy kampingowe postawione na cegłach, barakowozy - pełny pokaz pomysłowości. Przy prawie każdym z takich domków kręcą się osoby, jeszcze inne "grabią" co tylko jest przy drodze - a to kasztany a to orzechy czy dziką różę. Do samochodów zaparkowanych przy drodze zaczynają też schodzić grzybiarze, co dodatkowo zagęszcza liczbę osób/km
    Choć okolica rzeczywiście piękna to rozczarowałem się sporo, liczyłem że ze względu na park i tereny wysiedlonej wsi ludzi będzie o wiele mniej. Oglądałem wcześniej zdjęcia, wiedziałem, że domki są i ludzie na weekend tam przyjeżdżają ale nie sądziłem że na taką skalę - przecież to park
    No cóż, postanawiam już zrobić to co miałem zaplanowane i jak najszybciej zwijać się w mniej ludne tereny.
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  7. #7
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    716

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Schodzę drogą coraz bardziej w głąb doliny. Mijam krzyże - wpierw drewniany po lewej a nieopodal niego po prawej piaskowcowy. Przechodzę przez most i już widzę ukryte wśród starych drzew miejsce po cerkwi. Obok cerkwiska - jakżeby inaczej - chatka wokół której kręci się paru facetów i rąbią drewno. Zresztą przy wielu chatkach przygotowywali opał - pewnie idzie mroźna zima
    Całe cerkwisko widać niedawno zostało ogrodzone ogrodzone, może z rok temu. Nie chcąc wprowadzać psa na tereny kultu przywiązuję go do ławeczki wkopanej w ziemię nieopodal drogi. Tam też na stole zostawiam plecak i tylko z aparatem idę oglądać. Na cerkwisku jest postawiona otwarta kaplica a nieopodal niej cmentarz z IWŚ żołnierzy zmarłych na cholerę jak i poległych w walkach w październiku 1914.
    Spokój zwiedzania zakłóca ciągłe ujadanie mojego psa - dziad jeden jak idziemy to od czasu do czasu tylko do mnie podbiegnie a wystarczy go gdzieś zostawić uwiązanego i zaczyna się wycie. Wracam do niego i zastaje go przy wyrwanej z ziemi i o parę metrów przesuniętej ławce. Muszę ławkę naprawić i zainstalować na jej miejscu tym bardziej że zachęca mnie do tego przechodząca akurat babcia - mam nadzieję, że nie widziała kto ławkę zwalił bo wstyd
    Jak już tę ławkę naprawiłem to postanowiłem sobie na niej odpocząć. Zrywam parę jabłek z jabłoni, pies widząc że jem również się domaga i - o dziwo - chyba mu smakuje. W czasie gdy tak siedzę przejeżdża drogą w stronę przełęczy patrol policji. Po chwili wraca, dojeżdżając do mnie zauważalnie zwalnia i już się zaczynam obawiać że zainteresują się mną lub psem ale jada dalej. W tym momencie uświadamiam sobie, że nie za bardzo przygotowałem się przed wyprawą i nie sprawdziłem czy w tym parku nie ma jakichś opłat a ja przy sobie inszej gotówki nie posiadałem
    Postanawiam jeszcze dojść do skrzyżowania dróg. Przechodzę obok drugiego, bardzo rozległego cmentarza mieszczącego się na stoku. nie decyduję się jednak na jego zwiedzanie choć żałuję, bo na jego terenie jest również umiejscowiona kwatera poległych w IWŚ ale nie chce mi się naprawiać ogrodzenia jakbym do niego przywiązał psa
    Na skrzyżowaniu widzę w krzakach pozostałości po domu, nieodległa tabliczka informuje mnie że na przełęczy powinienem się zameldować za 1.5h. Zawracam i wędruję na razie po w miarę płaskim terenie jednak już mając przed sobą widok który trochę mnie przeraża - górujący nad doliną Rypi Wierch. Pamiętam z profilu wysokościowego trasy, że do szczytu czeka mnie pokonanie ponad 500m przewyższenia, wprawdzie droga na przełęcz ma w miarę łagodnie pozwolić to przewyższenie pokonać ale jednak widok Rypiego z tej strony przytłacza. Jest południe a ja jeszcze nie mam zrobionej połowy trasy, pocieszam się tylko, że jeśli wyskrobię się na Rypi to już większych przewyższeń przede mną nie będzie
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  8. #8
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,051

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
    nie decyduję się jednak na jego zwiedzanie choć żałuję, bo na jego terenie jest również umiejscowiona kwatera poległych w IWŚ


    jeśli wyskrobię się na Rypi
    Na kreskę? Do przełęczy drogą a potem granicą? Bardzom ciekaw tego podejścia
    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 11-10-2012 o 21:50 Powód: Drugi cytat i dopisek
    Czterech panów B.

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar krzychuprorok
    Na forum od
    10.2007
    Rodem z
    Rzeszów/Rymanów
    Postów
    838

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
    W czasie gdy tak siedzę przejeżdża drogą w stronę przełęczy patrol policji. Po chwili wraca, dojeżdżając do mnie zauważalnie zwalnia i już się zaczynam obawiać że zainteresują się mną lub psem ale jada dalej.
    To ichniejsza straż graniczna, czasem tamtędy jeździ, straży parkowej jeszcze w Ruskim nie widziałem.

    Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
    W tym momencie uświadamiam sobie, że nie za bardzo przygotowałem się przed wyprawą i nie sprawdziłem czy w tym parku nie ma jakichś opłat a ja przy sobie inszej gotówki nie posiadałem
    Nieprzygotowany? Ja dawno nie spotkałem się z osobą tak dokładnie przygotowującą się do wyjazdów jak Ty

  10. #10
    Botak Roku 2016 Awatar asia999
    Na forum od
    11.2008
    Rodem z
    jakieś 73 cm od Tarnicy ... w skali 1:1.000.000
    Postów
    1,672

    Domyślnie Odp: Chodźcie dopóki macie światłość...

    Ciekawe czy pies się jakoś przygotowuje...
    Fajnie się z Wami wędruje. : ))

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Macie lepsze pomysły na życie w Bieszczadach zimą? [wydzielony]
    Przez hucu w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 29-11-2012, 23:13
  2. Też tak macie?
    Przez WUKA w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 20-11-2008, 22:57
  3. Czy zdarzyło Wam się kiedyś zabłądzić ? Może macie jakieś ciekawe zdarzenia ?
    Przez włóczykij w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 32
    Ostatni post / autor: 03-11-2008, 20:54

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •