W sumie groźnie chyba nie było, odchorował przez dzień i wrócił do sił
Wracając do wędrówki.
Zanim zaległem na odpoczynek jak zawsze poszukałem triangula na szczycie. Na tym kamieniu są wyryte litery T.G.P. - zna ktoś rozwinięcie tego skrótu? Tu należą się wyjaśnienia skąd takie zainteresowanie. Na zdjęciu które dawałem http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post137626 jest kamień który był (?) na jednym ze szczytów BN, które na WIG-ówce są oznaczone jako punkt trygonometryczny i taka jest moja teoria rozwinięcia tego skrótu. Aby teorie potwierdzić szukam przy każdej okazji na szczytach podobnych kamieni, jednak do tej pory nie udało mi się takowych znaleźć.
Z polany podszczytowej robię jeszcze zdjęcie Solinki otulonej wkoło lasami. Wyznaczony szlak skończył się na Hyrlatej ale dalej prowadziła dość widoczna ścieżka, która gdzieś za Rosochą zmieniła się w drogę zwózkową. Po chwili orientuję się że to jednak nie jest ta droga którą chciałem zejść do Roztok i decyduje się pochaszczować na południe do tej właściwej. Okazało się, że to był ostatni moment na to - po drodze przechodzę samymi początkami wąwozów strumieni, parędziesiąt metrów niżej musiałbym więcej wysiłku włożyć w pokonywanie tych wąwozów. Znajduję tę drugą drogę i nią schodzę do pierwszego strumienia, który udaje się pokonać po kamieniach. Tam spotykam grupę turystów udających się na Hyrlatą - trochę im zazdroszczę, pogoda zrobiła się piękna, niebieskie niebo pozwala przypuszczać, że będą mieć lepsze widokiPóźniej jeszcze jeden strumień przekroczony po mostku ze słupów betonowych i już jestem w Roztokach Górnych. Hyrlata okazała się nie taka straszna jak myślałem
Czeka mnie podejście droga asfaltową na przeł. Nad Roztokami gdzie mam zamiar zrobić następny dłuższy odpoczynek. Po drodze wypatruję krzyża oznaczonego na mapie ale chyba go przegapiam - widzę tylko figurkę M. Boskiej ale tak teraz myślę, że jednak była trochę dalej niż oznaczony na mapie krzyż. Po chwili droga wchodzi w las i już widać wzdłuż drogi powojenne pozostałości. Po następnym zakręcie nagle jestem już na przełęczy. Pusto, tylko jedno małżeństwo właśnie wysiada z samochodu i po chwili rusza w kierunku Okrąglika. Ja siadam na kawale betonu już po słowackiej stronie i posilam się a właściwie to pies mnie obżera. Od strony słowackiej widzę zbliżającą się dużą grupę turystów, nie idą jednak na przełęcz ale skręcają w stronę źródła Cirohy więc rezygnuje z jego odwiedzenia tym bardziej że na razie picia mi nie brakuje i zamierzam uzupełnić go dopiero przy powrocie.
Planując trasę wędrówki "rzutem na taśmę" dowiedziałem się że warto zejść jeszcze do nieistniejącej wsi Ruské ze względu na najstarszy (prawdopodobnie) trakt brukowany Porta Rusica jak i zwiedzenie terenów nieistniejącej już wsi w szczególności cmentarzy z IWŚ. Dokłada to trochę kilometrów do wędrówki ale będąc tak blisko grzechem było by nie zwiedzić. Jako że są to tereny Narodowego Parku Połoniny pies dostaje oprócz kanapek również kaganiec, jednak nie mam sumienia mu go zakładać i tylko zapinam mu na szyi mając nadzieję że w przypadku spotkania z jakimś nadgorliwym formalista ujdzie mi to płazem. Zaczynam schodzić w stronę wsi Ruské patrząc pod nogi za zabytkowym brukiem...



dobrze ,że tak się skończyło.
Odpowiedz z cytatem

