Więc jedziemy prze-spokojnie
Nic nie mąci myśli w głowie
Tak jedziemy poprzez Polskę
By zlądować w Pacanowie.

Zaraz. Chybam coś pokręcił
Czyżbym się upoił chmielem?
Nie, bom wtedy był już tęsknił
Za mym synem, też Kornelem.

Za oknami już Bieszczady
Lecz czy wam się zmieści w głowie
Że gdyśmy stanęli w Cisnej
Spotkaliśmy ludzi mrowie.

Potop ludzki, gdzie uciekać?
Już od tłumu Cisna tonie.
W końcu znajdujemy przystań
U poety w Pawulonie.

Jednak zacznę od początku
Wcześniej rozpuściłem wicie
Że obchodzę imieniny
I wieczorem będzie picie.

Więc po wypiciu wódeczki
Oraz piwa, lecz niewiele
Jedziem szybko do Sękowca
Gdzie czekają przyjaciele.

O! Ten czeka, sami patrzcie.
(schowaj chamie ten swój palec,
Nie „ten” czeka, ale czeka
Kaziu, więc Stały Bywalec}.

Kazia przyjaciele- Żabki
Rysiu- Ojciec Prowadzący
Wojtek, który na nasz widok
Wzrok ma z radości błyszczący.

Umawiamy się na wieczór
Przed wieczorem placki robię
Żebyśmy do zimnej wódki
Mogli również podjeść sobie.

Otrzymuję też prezenty
Ach, nieważne- mało, dużo,
Ważne, że to wtedy Kaziu
Oficjalnie złożył urząd.

A kto nie wie o co chodzi
Musi znaleźć stary wątek
Ja nie będę tu wyjaśniał
Chyba, że zrobię wyjątek.

Kiedyś Kaziu mnie namaścił
W imię ojca, syna, stryja
Miałem KIMB-u prezydentem
Być, a wyszła z tego chryja.

Ex-prezydent dostał wódkę
„Prezydencką”, zacny trunek
To w uznaniu wszelkich zasług
I by oddać mu szacunek.

Na dziś koniec mej ballady
Tak to bywa już w balladach
Jutro będziemy zdobywać
Najpiękniejszy szczyt w Bieszczadach.


P S. Na bratnim forum Stały Bywalec napisał jakie prezenty od otrzymałem.Chociaż nie tylko od niego miałem prezenty. Za wszystkie, a zwłaszcza za wspomnianą książkę bardzo dziękuję.